kraina-deszczowcow blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2008

Spokój grabarza – wszystko będzie dobrze. I nie ma tego złego.
Tamciowe perturbacje z pracą skończyly sie jak nożem uciął i mój mąż ma teraz skrzydła u ramion: nowa praca – nowe wyzwanie. Starą pracę rzucil w cholerę (już dawno trzeba było). W przyrodzie wyszło słońce i nie pada, co oznacza że najmłodszy członek stada jest reglarnie spacerowany. No musi – w końcu ma się do wędrówek przyzwyczajać na wzór rodziców. Jeszcze trochę i bedzie umiał trzymać główkę prosto, a wtedy siup w nosidełko i chodu w las!
No to tak. Na razie hodowla pełna parą, malec je za dwudziestu, równo co trzy godziny. No rośnie. I to szybciorem. Pierwsze śpiochy włożylam do pudelka z pamiąćkami. I wali musztardą po nozdrzach. Znaczy zdrowy.
Heh.
Komentarz polityczny: Miediediew – muppecie weż ty sie schowaj i popiskuj pod stołem. I jak lubię Obamę i chciałabym co by w USA wygrał to republikanie są psy na ruskich i sorry ale do nich trzeba twardo. Barrack no weź no się, bo trzeba bedzie tego tam… wybrać co by rskim pokazal gdzie ich miejsce!…

Oszczędzę wam kochani piań anielskich na temat Macieja, bo jak każdy wie: co swoje to najlepsze. Że jest piekny to i tak wiecie, że jest madry i zdrowy też. Po nocach nie płacze (w ogole nie płacze!!!).
Własnie leży sobie i śpi martwym bykiem obok Tamcia w doskonałej komitywie pozostając tak od godziny i nawet nie łypnie na mnie. Hmm.
Nie no, życie jak w Madrycie. Ucze się rzemiosła matkowego i musze powiedzieć, że mi sie podoba. Zaskakujące biorąc pod uwagę moje 30 letnie zaklinanie się: Żadnych dzieci, nigdy! No owszem radzę sobie.
Do pracy mi się nie chce wracać, ale już nie długo będę musiała. Ech, życie!..
Idę sobie. Jestem obrzydliwie monotematyczna póki co. Nudzić nie chcę, napiszę wkrótce – obiecuję.

Sąsiedzi znowu mnie rozczulili. Kolejka za drzwiami!
Krewni królika oraz psiapsioły tłumnie też nas odwiedzają – kochani jeszcze raz Wam dziękuję.
Tamcio warty trzyma nocne, i jakoś tydzień minął niepostrzeżenie i zupełnie rajowato. Ja wracam do siebie, już nawet chodzę na spacery i do sklepu jakkolwiek to głupio brzmi: Znaczy się dałam radę.
ściskam tymczasem!

Uroczyście ogłaszam że w czwartek 07/08/2008 o godzinie 11.38 rano urodziłam Maciusia poprzez cesarskie cięcie. Maciuś jest zdrowy, waży ponad 3 kilogramy i jest najpiękniejszym malusiem jakiego ziemia nosiła. Ponadto bardzo spokojnym. Zdaje się że owinął sobie rodzine dokoła małego paluszka. W szpitalu spędziłam 5 dłuuugich dni, bo miałam małe komplikacje ale juz jest dobrze i nie bedę wnikała w szczegóły. Kochani wybaczcie z góry, że moje wpisy troszkę się będą teraz opóźniać, ale wiecie: mam robotę ;-)
Jestem bardzo szczęśliwa. Przytulam wszystkich. Niedługo wracam z opowieściami. Nie, nie tylko o malusiu! Spoko. Panuję.
Acha!
Wszystkim przyjaciołom, krewnym i znajomym dziekuję za tłumy koło łóżka i łóżeczka w szpitalu i teraz w domu. To mi daje siłę i radość. Takrze z kartki e-maile i telefony, trzymanie kciuków i troskę. Kocham was!

Ha ha!

3 komentarzy

Bejbiś się odwłokiem do świata ustawił. Powiedział że nie wyłazi normalnie i ruszyć się nie dał. No to go siłą wyciągną 18 Sierpnia. No może się jeszcze odwróci i wtedy szanse są na normalny poród ale toto jest duuuże i nie teges raczej. No i dobrze w sumie.
Nie nie mam stracha. Raczej odczuwam ulgę bo wychodzi na to że mnie to cholerstwo ominie i po prostu przeżyję zabieg. Nie koniecznie ten tego, Panie – poród.
Rodzina już zaciera ręce.
Z mateńką szalejemy kulinarnie. Właśnie wczoraj zrobiłyśmy jakąś potworną ilość ruskich pierogów. A dzisiaj 2/3 już ni ma!!
W ogóle dobrze się bawimy. Pozdrawiam.

Przyjechali i jest śmiesznie. Chata pełna ludzi i księzniczka na tronie to jest nic.
Tamcio wczoraj zrobił roladę wieprzową z polskiej książki kucharskiej i nawet moja mamcia nie wiedziala że my takie rarytasy w kulinariach polskich mamy. O. Na przykład brukselka ugotowana ze świeżym imbirem. Cudo!! Polecam!

W poniedziałek mamy usg bo się maluś ułożył w poprzek, no i oni się teraz zastanawiają co z tym fantem zrobić. Może i cesarkę. hmmm.

Jutro urodzinki Tamciowatego, czterdzieste drugie!
Świętujemy zaś w niedzielę z Barbarą oraz resztą ferajny. No. To się będzie działo. Na razie mamy urwanie jaj.
Pozdrawiam wszystkich ciepło i proszę trzymajcie kciuki!…


  • RSS