kraina-deszczowcow blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2008

Kołysanki – cd

4 komentarzy

Nie jest to kołysanka stricte ale śpiewam ją Magicznemu często. Szczególnie fragment o Macieju kocie. Piękna piosnka.
http://sunnyania.wrzuta.pl/audio/9uAjZG1kWS/

Kto pamieta jak Marian Opania to zaśpiewał stojąc w śmietniku?

W Krainie Deszczowców zima. Maciej otworzył oczy szeroko ze zdumienia na widok wszechbiałości. Fajnie jest.  Czysto. i Zimno.

Wstyd mi!…

15 komentarzy

No po prostu mi wstyd za rodaków. Z dwóch powodów. Pierwszy: chamstwo na ulicach. Nasi kochani współobywatele RP na emigracji zachowują się skandalicznie. Klną głośno na ulicy, są agresywni i słownie i fizycznie nawet! Niestety w dużej większości. Szkoda że nas widać w ten sposób…
Drugi powód, pewnie ważniejszy, bardziej uderzający.
O sprawie usłyszałam z ust wtórnych, za to godnych zaufania. I to nie jednych z resztą więc napiszę.
Fakty:
Fryzjer na Torry (taka dzielnica Aberdeen) Polski fryzjer z resztą wywiesił sobie kartelunię na drzwiach, że oto NIE obsługuje Szkotów. Reakcja była łatwa do przewidzenia: Poleciało szkoło, zjawiła się policja i kazali karteluszkę łaskawie zdjąć i nie prowokować miejscowych.
Wnioski:
Zachowanie się skrajnie niekulturalne, głupie i chamowate. Rasistowskie nawet rzeknę. Szkoda, że nasi rodacy nie zostali odrazu deportowani albo co najmniej pozwani do sądu. O rasizm właśnie.
Za zachowanie ludzi takich jak ci państwo płacimy opinią wszyscy! Wstyd mi za głupotę, brak kultury, za zachowanie w gościach w końcu. Nie jest wyjaśnieniem że nie mówi ów fryzjer po angielsku bo to już zakrawa na żart. Bo jak można prowadzić biznesik tutaj nie kumając o co chodzi klientowi?!
Coraz częściej mi wstyd odezwać się po polsku bo narażam się na SPOJRZENIA. Bardzo znaczące.
I co wy na to?…

To z Praw Murphy’ego. Nie żebym miała dzisiaj powód do narzekania – przeciwnie. Anonsuję wnikliwym czytaczom że jedna z naszych czytelniczek KIJEVNA (Aśka) właśnie urodziła zdrowego chłopczynkę Janka. Jeszcze nie wiem co i jak bo dopiero do mnie sms dotarł ale już wiem przynajmniej tyle. Gratuuulki. Jak chcecie też im pożyczyć to zapraszam. Link obok pt blogas kijevny. I wszystki co jak ja się troszkę martwili jeszcze raz mówię JEST ZDROWY. No to dzięki Bogu!

 

Na początku pancia GP wysłała do Szpitala dziecięcego prośbę o przyjęcie Magicznego z powodu gulki na mięśniu gardzielnym do pediatry. Po kilkunastu telefonach i czterech tygodniach czekania ów szpital powiadomił nas wesoło, że oto czekać mamy 18 tygodni aż szanowny specjalista znajdzie dla nas czas. Strzeliło mnie od razu, i to potężnie, bo dziecko mi rośnie z tym czymś co nie wiadomo co to to jest i z pare miesięcy to może być po jabłkach bo chociaż to „tylko” mięsień to on jakoś się wolniej, ten mięsień rozwija i Magiczny główkę trzyma prawie tylko w jedną stronę. No jasne,że ćwiczymy ale spec ma się określić bo może to trzeba inaczej i co to dokładnie jest.
No i jak mówię szlag mnie trafił i postanowiłam robić z miejsca awanturę. Że po pierwsze to dlaczego tak długo i po drugie czemu tak późno… I że ma być kurde NATYCHMIAST. Mój mążż na to, że taki system, że trzeba czekać, nic się nie da zrobić i w ogóle dlaczego ja tego nie rozumiem, przecież głową muru, że inne matki czekają a ja egoistycznie się pcham i tak dalej. A ja  nie i nie.
No i zrobiłam karczemną awanturę jemu i przy okazji Basi Bogu ducha winnej za to NHS znającej od tamtej strony.
No bo jak się nie da jak sie da. Pojechałam po skarżeniu aż do groźby prokuratorem włącznie (jak to w szale) i solidnie rzecz zakropliłam łzami (ze zdenerwowania). I cóż się w końcu okazało?
Otóż MOŻNA. Miła pani sekretarka w szpitalu złapała za rękaw pana pediatrę i wcisnęła nas na duuuużo bliższy termin. Oczywiście po zmęczonej (mną) acz silnej perswazji Tamcia. Podobno zrobiła nam przysługe. Oraz łaskę.
Wnioski sa dwa.
Pierwszy: mam gdzieś łaskę bo skoro się dało to pewnie tej łaski wcale nie trzeba było robić.
Drugi: Nie ma mocnych na mamuśkę. Na mamuśkę – polkę szczególnie.
Pamiętacie? U nas jak nie kijem to pałką ale się da.
Do krwi ostatniej kropli z żył.
Już nie mówię: i miałam rację.
Swoją drogą ja mam charakter po mojej mamuni.
i tu wniosek ogólny: DA SIĘ.

p.s. ja doskonale sobię zdaję sprawę z jakości mojego charakteru i fakt - jestem egoistką. Dla Maćka. A Pan Mąż sie przekonał też że system to jest… do zwalczania.

Babcia Wyścigowa

1 komentarz

Mam taką. Moja własna babcia, wzorem rodzinnego hopla od entych pokoleń fruwa po wyścigach. Właściwie to latała bo coś tam na tym Służewie się dzieje i babcia chadzać przestała. I dramat. Babcia się nudzi. A grała z fartem, co też z resztą jest w rodzinie naturalne jak i to że widząc konia po raz pierwszy w życiu wiemy czy przyjdzie czy nie. Rodzinna przypadłość mówię.
Jedni idą w biznesy, drudzy życie przechlapują, trzeci mają inne hobby – ja po babci odziedziczyłam koniarstwo i… hazard wyścigowy. I teraz mam dylemat. No bo zagrało by się ale najbliższy tor jest w Perth. Troche daleko a inaczej jak na żywo typować nie potrafię. Pośrednictwo telewizora robi ze mnie ślepą komendę i stawiam głupio. Ale mnie korci!!!
Ciekawe czy moja Maciejka po mnie odziedziczy upodobanie do koni i innych zwierząt. Mam nadzieję. Bo to są fajne wspomnienia kiedy przypominasz sobie te EMOCJE z toru przeżywane w towarzystwie najbliższych. Babciu! Jesteś wielka!

Acha i tak trochę bez związku. Właśnie przeczytałam w książce Moniki Szwai takie zdanie:
Wiesz, ja słyszałam takie powiedzenie, że jeśli pacjent wykazuje naprawdę silną wolę życia, to medycyna jest bezradna
ładne co?..

Poważnie! Jestem ignorantka internetowa. No bo tak: Kolega Garbus podał mi w mailu, obok przysłanego e-booka sposób na zdobywanie innych e-booków samodzielnie. I co? I wiem niby, że to po polskiemu jest. I nic nie rozumiem.
Halo?
Niech mi ktoś to przetłumaczy i powie czy to legalne??

Musisz zalozyc konto na rapidshare, a potem wyszukujesz na stronach warezowych.

Że co?…

Acha! Mam Pafnucego Chmielewskiej. Genialne powiastki dla dzieci: dziewczyny koniecznie!

P.S. Pewnie dziwicie się, że mam czas czytać. TO JEST NAŁÓG. Będę czytała nawet nie śpiąc po nocach. Z oczami na zapałki. Albo będę czytała Magicznemu. To nic, że jeszcze nie rozumie. Mam pretekst :-))

Krótko dzisiaj:

Brak komentarzy

Mam jakieś cholerne poczucie tymczasowości.
Przeszkadzajka taka, blada jej twarz!…
ech.
Co ma być to będzie.
A przecież podobno człowiek kowalem?..
A gówno.
A nie zawsze. Dualizm taki.
KTO ZROZUMIE KOBIETĘ??

P.S. przepraszam, że się wyrażm nieprzystojnie. Ale tak mam. Dzisiaj.
No co?
Jesień jest.

Oddali mi pralkę po paru miesiącach. Nie moją, taką samą ale NIE MOJĄ, z naprawionymi zupełnie innymi uszkodzeniami. Zarysowali podłogę w kuchni. I jeszcze nie przyjmują do wiadomości skarg. Wniosków też.
Natomiast: pralka jest nowsza i działa.  Za podłogę zapłacą i będę miała nową. Bilans na plus.
Tylko Broń was Panie Boże od kupowania w Bright Housie.

Maciejka przeziębiony, więc jest malusi cyrk.
Mamunia jego też płucami pluje – cyrk nieco większy.
Babcia zaczyna być – oj!
Tatulek… może się wybroni.
Rat-unku!

Ale ogólnie jest okay.
W sobotę idę kupić sobie jesienno-zimową wyprawkę. Drobny fakt, że w sklepach jest moda typowo szkocka (tfu!) będzie jeszcze śmieszniej.

Ale nic to Baśka, nic to (za Wołodyjowskim).
Ja.
Jarząbek.
Albo Jarzębina.

Moja muzyka

Brak komentarzy

Lirycznie mi co dzisiaj no to deser:

Angel – Sarah Maclachlan z City of Angels

Spend all your time waiting
for that second chance
for a break that would make it okay
there’s always one reason
to feel not good enough
and it’s hard at the end of the day
I need some distraction
oh beautiful release
memory seeps from my veins
let me be empty
and weightless and maybe
I’ll find some peace tonight

in the arms of an angel
fly away from here
from this dark cold hotel room
and the endlessness that you fear
you are pulled from the wreckage
of your silent reverie
you’re in the arms of the angel
may you find some comfort there

so tired of the straight line
and everywhere you turn
there’s vultures and thieves at your back
and the storm keeps on twisting
you keep on building the lie
that you make up for all that you lack
it don’t make no difference
escaping one last time
it’s easier to believe in this sweet madness oh
this glorious sadness that brings me to my knees

in the arms of an angel
fly away from here
from this dark cold hotel room
and the endlessness that you fear
you are pulled from the wreckage
of your silent reverie
you’re in the arms of the angel
may you find some comfort there
you’re in the arms of the angel
may you find some comfort here

i jeszcze to:

May it be (Enya – Lord of The Rongs)

May it be an evening star
Shines down upon you
May it be when darkness falls
Your heart will be true
You walk a lonely road
Oh! How far you are from home

Mornie utúlie (darknesss has come)
Believe and you will find your way
Mornie alantie (darknesss has fallen)
A promise lives within you now

May it be the shadows call
Will fly away
May it be your journey on
To light the day
When the night is overcome
You may rise to find the sun

Mornie utúlie (darknesss has come)
Believe and you will find your way
Mornie alantie (darknesss has fallen)
A promise lives within you now

A promise lives within you now

a w ogóle to to:

Anna Maria Jopek – Ale Jestem!..Oczy otwieram :staje się świat
Nade mną niebo, przede mną – sad.
Jabłek zielonych zapach i smak …
wszystko proste tak.

Trzeba żyć naprawdę ,
żeby oszukać czas.
Trzeba żyć najpiękniej,
Żyje się tylko raz.
Trzeba żyć w zachwycie:
Marzyć , kochać i śnić.
Trzeba czas oszukać,
Żeby naprawdę żyć.

Jestem piasku ziarenkiem w klepsydrze,
Zabłąkaną łódeczką wśród raf,
Kroplą deszczu,
Trzciną myślącą wśród traw
…ale jestem!
Jestem iskrą i wiatru powiewem
smugą światła , co biegnie do gwiazd,
jestem chwilą , która prześcignąć chce czas
…ale jestem!
Ucha nadstawiam : słucham jak gra,
Muzyka we mnie, w muzyce – ja!
Nim wielka cisza pochłonie mnie,
Pragnę wyśpiewać , wyśpiewać ,że:

Trzeba żyć naprawdę ,
żeby oszukać pędzący czas.
Pięknie żyć w zachwycie ,
życie zdarza się raz.

Jestem piasku ziarenkiem w klepsydrze ,
Zabłąkaną łódeczką wśród raf,
Kroplą deszczu ,
Trzciną myślącą wśród traw
…ale jestem!

Życie jest drogą m życie jest snem …
A co będzie potem?… Nie wiem, i wiem …
O nic nie pytaj, dowiesz się gdy,
Skończy się się droga , życie i sny.

Jestem piasku ziarenkiem w klepsydrze,
Zabłąkaną łódeczką wśród raf,
Kroplą deszczu,
Trzciną myślącą wśród traw
…ale jestem!

Jestem iskrą i wiatru powiewem
smugą światła , co biegnie do gwiazd,
jestem chwilą , która prześcignąć chce czas
…ale jestem!

Zaskok

2 komentarzy

Przepraszam Pani Mario że wklejam tutaj fragment listu do Pani ale mi się opis udał i trudno byłoby mi ująć to lepiej…

Wczoraj w centrum handlowym (sobota i niedziela to jedyne dni kiedy mogę iść jak człowiek do sklepu i poszukać tego czego mi trzeba bez stresu i dzikiego pośpiechu) moja mateńka wychodziwszy zakładała kurtkę. A tu jakiś Pan (na oko włóczęga i pijus z długoletnim stażem) wyciąga rękę i pomaga jej się ubrać mówiąc przy tm głośno że jeszcze są w tym kraju gentelmani… Zatkało mnie.
No bo tak: po pierwsze takiego gestu człowiek (kobieta) spodziewa się raczej od kogoś kto chociaż WYGLĄDA kulturalnie. Po drugie, faktycznie, w kraju gdzie gentelmeneria się urodziła i o którą brytyjczycy zawsze byli podejrzewani oraz znani z niej, umarła i nic po niej nie zostało! Naprawdę, nasze chłopaki tudzież mężczyni są o niebo lepiej wychowani!!
No to się zdziwiłam i podziękowaniem (jak to dama) dygnęłam. Tragikomedia. Kloszard gentelmen i panie dygające i wdzięcznie się uśmiechające. Sytuacja jak z Monty Pythona.

I fajnie jest w ogóle.
Kto z Was pamięta piosenkę Sojki „Czas nas uczy pogody”? właśnie dzisiaj w nocy piosenka mi się śniła. Ja mam czasami takie śpiewające sny. Melodie Płyną, słyszę je, czasami przez sen nucę. A tekst jest piękny. Oto on:


 


Widziałem wiatr o siwych włosach, roznosił spokój wśród gór
Miękkie babie lato, kości grzał
I innym razem lasy kosił, spadał ostrzem z gór
Młody był, Bogiem był i gnał wolny 
  
Wiele dni, wiele lat czas nas uczy pogody
Zaplącze drogi, pomyli prawdy
Nim zboże oddzieli od trawy
Bronisz się, siejesz wiatr, myślisz – jestem tak młody
Czas nas uczy pogody, tak od lat, tak od lat 
  
Iluż ludzi czas wyleczył z ran, zamienił w spokój burzę krwi
Może kiedyś tam i nam pod jesień tak
Znów czoła wypogodzi i wygładzi brwi 
  
Widziałem dni w muzeach sennych o wnętrzach zimnych jak mrok
Starsi ludzie w rogach wielkich sal
Księgi pięknych myśli pełne pokrył gruby kurz
Herbaty smak i kapci miękkich szur i spokój
 
Wiele dni, wiele lat czas nas uczy pogody
Zaplącze drogi, pomyli prawdy
Nim zboże oddzieli od trawy
Bronisz się, siejesz wiatr, myślisz – jestem tak młody
Czas nas uczy pogody, tak od lat, tak od lat
 

 


  • RSS