kraina-deszczowcow blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2008

trzy po trzy

2 komentarzy

Im dłużej Maciek jest na świecie i im dłużej pracuję zawodowo tym bardziej mam ochotę rzucić to wszystko i zostać z nim w domu. Zęby w ścianę (bo kasy NIE wystarczy) ale przynajmniej nie wychodziłabym z domu ze łzami w oczach, nie jechałabym cały dzień na poczuciu winy, i nie wracała do domu w szaleńczym pośpiechu klnąc wściekle na korki i robiąc się od tego chora i smutna.
Teraz jeszcze nic. Maciek jest z babcią, ale babcia wraca do Polski i po świętach czeka nas żłobek. I schody.
Ja wiem, że mu się tam krzywda nie stanie, że tylko na 4 godziny i to nie codziennie, ale wiecie. Serce mi się kroi.
Z drugiej strony teraz finansowo stoimy na nogach, niczego nie brakuje, Maciuś ma wszystko i jest stabilnie, co najważniejsze.
Perspektywa wyboru, czas na decyzje. Wierzcie mi że nie łatwe.
Nie pytam co ja mam zrobić, nie szukam rady, poparcia czy potępienia. Tylko mi tak troche smutno. Tak cholera dorosło…

Ja mniej. Ale i tak wam podsyłam linki do fotek, ja obiecałam Jankowi i  chyba Asi też.

http://www.garnek.pl/kraina1/3687030
,

http://www.garnek.pl/kraina1/3687101
,

http://www.garnek.pl/kraina1/3687167

Zdaje się, że pierwszy raz pokazuje wam równiez i nasze twarze. Mrugamy do Was!

Dopieszczanie

4 komentarzy

Czy ja wam kiedyś mówiłam o dopieszczaniu wzajemnym?
Otóż wieczorem, wczoraj zaliczyłam doła. Takiego babskiego typowo, z twistem. Już w pracy zdradzałam objawy paranoi bo klęłam że siedzę i nic nie robie oraz jestem ZMĘCZONA (!!!).
Pan Mąż był łaskawy mnie z pracy zabrać cobym szybciej wylądowała z Maćkiem w ramionach i przestała mieć czas na rozczulanie się nad sobą. No i tak.
ZANIM zdązyłam zdjąć kurtkę i ucałować maleństwo Tamcio nie znoszącym sprzeciwu głosem zażądał przyniesienia mu kapci z sypialni. Zdębiałam. No bo co on sobie do cholery wyobraża?!
Ale nic to. Pomyślałam że nie warto robić awantur na dzień dobry i jak grzeczna żonka (!!!?) podreptałam w kierunku wskazanym dość natarczywie.
Otwieram więc sobie ja drzwi i… dębieję poraz kolejny. Z ustów wydobył mi sie tylko jęk zachwytu…
Na szafce stoi przepiękna, wielka, co ja mówię KOBYLASTA Orchidea. Taka co tylko na zdjęciach z hodowli i śmiertelnie droga…
Następne co zrobiłam to się literalnie, w tych drzwiach z rzewności popłakałam.
Mąż wąż śmiał sie szatańsko w pokoju, bo ten jęk i szloch doskonale słyszał.
Tak Tak. Podziekowałam mu z całego serca i duszy potem, bez wątpienia równie gorąco.
Sprowadził ją z Amsterdamu, bo widział moje łzy jak mi moją pierwsza w życiu Orchidkę Malutką koty bezczelnie zeżarły.
I pary z pyska nie puścił całe trzy tygodnie!
To nie koniec jeszcze Dnia Dziecka (kobiet, 1go maja, matki i córki, 22 lipca, urodzin itp) na osłodę życia i osuszenie łez wszelakich znalazłam jeszcze PUDŁO czekoladek Thortonsa.
Kocha mnie, nie?
Tylko nie wiem czy mam poczuć się rozpuszczana bo się należy czy z wdzięczności polecieć po następną grę dla niego do PS3?!
O rany. W ogóle to wam zyczę miłego dnia. Dusza mi śpiewa i chętnie sie podzielę nastrojem.
Rozdaję: dobre słowa, ciepłe uśmiechy, porozumiewawcze mrugnięcia i ciepłe uściski. O.
Acha. dostałam podwyżkę. Idę się ubzdryngolić winem z górnej półki i niech żyje hedonizm.

Chanel no.5

6 komentarzy

O ja…. Otwieram gazetę a tam reklama Chanel z próbką. Hmmm. Wiem jak pachnie większość perfum Chanel i zwykle ich nie lubię. Zbyt klasyczne, zbyt zwyczajne.. a tym razem dostałam szału. Taaaaaam! Ja chce te perfumy!!! Krzyczę z sypialni gdzie leżę jak zwierzę futerkowe rozkokoszona w porannej pościeli, do Tama w łazience usiłującego zeskrobać tygodniowy zarost tępą maszynką. Zarost i brak maszynki to czyste, hedonistyczne lenistwo. To sobie kup! Odkrzykuje. Ciii! Maciek śpi! No to sama nie krzycz. Co to za zapach? Chanel no 5 odpowiadam podkradając się pod otwarte drzwi łazienki udając że wcale nie patrzę na Pana Męża. A! Ale nie lubisz? Lubię od teraz. Acha. I kup mi. Sama nie kupisz? Nie. Bo ja chcę żeby było romantycznie.
Za każdym razem jak dostaję od Tama perfumy są one wymarzone, wychodzone i przewąchane w perfumerii setny raz. I taki prezent cieszy.
To ja sobie teraz pójdę Kocie a ty myśl.
Pomyślał wsobnie. Pewnie na Gwiazdkę.
No.
To sygnał dany.
A wy jak z prezentami?

No to doczekaliśmy się wizyty u Pana Doktora od malusiów. I jestem oczarowana :-))
No bo tak: Przyjęła nas najpierw Pani Doktor bardzo uprzejam i miła. Zbadała Maćka ogólnie i pobiegła po specjalistę konkretnie od schorzeń mięśniowych. Przyszedł Pan Doktor Tfu! Pan Profesor i Maciulkę obadał oraz oświadczył z czarującym uśmiechem, że co prawda szyjka chora jest ale troszkę ćwiczenia Maćkowi pomogą i za pół roku jak nowy będzie hulał. Po czym pokazał nam jak należy synka ćwiczyć, jak długo tak, w jaki sposób , po czym dla NASZEGO KOMFORTU wysłał nas do Pani Fizjoterapeutki na piętro, w tempie błyskawicznym gdzie zaprowadziła nas pierwsza Pani Doktor z promiennym uśmiechem, cobyśmy nie zabłądzili w korytarzach.
Pani fizjoterapeutka najpierw Maćka wyobracała, poćwiczyła, wyjaśniając co robi, potem nas uczyła co i jak. W sumie byliśmy tam półtorej godziny! Zdążyliśmy się zaprzyjaźnić Maciek też bo jej wreszcie usnął na ramionach!.. Kurcze, nawet nam pożyczono funciora na parking bo w szpitalu nie ma bankomatu obsługującego nasze karty. Oddamy za dwa tygodnie, bo już nas umówili i na rehabilitację i na kontrolę u Pana Profesora, muszę przyznać o podejściu do Dziecia wzruszającym. I tak o. Dopchać sie było trudno ale obsługa…
Szkoda tylko, że pani pediatra zaraz po Maćka urodzinach niczego nie zauważyła, a powinna, i szkoda że poprzednia Health Visitor zignorowała sprawę. Trudno. Najważniejsze że z tego wyjdziemy. Oba we Trzy.
Tamcio własnie pobiegł po specjalne krzesełko. Nie bedzie dziecku odmawiał. :-)
uffffff.

Zdumiewające

1 komentarz

jak się dzieciątek potrafi wysmarować jedzeniem. Po raz pierwszy dzisiaj Maciej dostał biszkopta i sok marchewkowy. WSZTSTKO ze mną włącznie było najpierw lepkie a potem czerwone od soku. Maciej bedzie smakosz bo miał wyrazisty blask w oczkach i mlaskał aż echo szło.
Ja przepraszam, że monotematycznie od wczoraj ale wiecie -weekend – i mam Maćka cały dzień.
Słowo na Niedzielę: róbta co chceta byle fajnie było. Pa!

czekanie

2 komentarzy

Na pierwszy uśmiech, pierwszy świadomy gest, na dłuższe chwile nie-spania dłużyło się niemiłosiernie. To stanie nad spiącym Maciejem i czekanie, czekanie, czekanie.
Teraz czekamy aż sie WRESZCIE te ząbki wyrżną, bo boli, swędzi i marudno. Oraz na pierwszy prawdziwy śmiech. Maciek gada po swojemu używając samogłosek i porozumienie kwitnie. Wszyscy troje tata, mama i babcia gadają do dziecka co im ślina na język przyniesie, żeby tylko usłyszeć uuuu albo aooo albo coś tam. Albo robią miny co wzbudza uśmiech politowania (acz szeroki) na pyszczku. No i fajnie jest.
Mówię wam cudownie jest zobaczyć promienny uśmiech z samego rana jak tylko dziecię oczki otworzy. Jestem, halooo! I te błyszczące niebieskie oczy.
No, roztkliwiłam się.
I jeszcze jak ci mąż o 4 rano szepcze że cie kocha i jest taaaaki dumny.
No. To humor mam ustawiony na cały dzień.

Dzisiaj jest święto i tu i tam. Jakże inne tam! Dzień niepodległości, dzień dumy narodowej i patriotyzmu. Tego cichego i tego co na paradzie niesie dumnie sztandary. A ja nie o tym chciałam.
Moi dziadkowie, pokolenia I WŚ i II WŚ to byli i są niezwykli ludzie.
Dziadek Staś poznał moją babcię kiedy uratował ją z łap gestapowców któży szykowali się do rozwałki ludności cywilnej po wiaduktem na Bródnie. Myślał że to siostra przynosząca mu obiad do roboty – a on właśnie ten wiadukt budował i poprosił pilnującego go żołnierza o pomoc i ten interweniował. A tu niespodziewajka: to nie siostra. Dziadka piorun strzelił i tak babcię pokochał, że potem z Niemiec z niewoli piechotą do Warszawy wracał, a jak go znowu zgarnęli, uciekł i przeszedł z Andersem kawał drogi. Potem wrócił do kraju, do Kochanej Lucynki i do Ludowej Demokracji na którą całe życie pluł i warczał. Ale wrócił. Umarli razem prawie. Dziadzio dwa tygodnie po babci. Nie mogli bez siebie żyć.
Moja druga Babcia przenosiła meldunki wplecione w warkocze a jej siostra całe powstanie aż do wejścia ruskich walczyła w Warszawie. Przez wiele lat była prześladowana jako była żołnierka AK. Romantyczna historia też sie tutaj przydażyła. Otóż Aniołek (babci siostra rodzona) miała przyjaciela. Takiego prawie narzeczonego w konspiracji i potem w czasie Powstania. Oddział miał zgrupowanie na cmentarzu ewangelickim w Warszawie. Aniołek dostała rozkaz zaniesiania meldunku do śródmieścia i kiedy tylko opuściła oddział Niemcy przypuiścili atak. Przyjaciel Aniołka zaginął. Nie wiedziała przy tym jak on miał naprawdę na imię, szukała go lata całe i… Kilka lat temu poszły z babcią do nowootwartego Muzeum Powstania. I Aniołek literalnie w drzwiach natknął się na jego zdjęcie. Okazało się że on tam zginął ale po tylu latach pamiętająca go Aniołek dowiedziała się chociaż jak miał na imię!
Takich historii w mojej rodzinie jest sporo. Z pierwszej wojny też i jeśli macie ochotę kiedyś wam opowiem co sama wiem.
Stąd mój patriotyzm. Moja duma i moje dzisiejsze wzruszenie. Pamiętam a pamięć jest jak korzenie i owoce. Wiem skąd pochodzę i choć z daleka - kocham Polskę. Jestem Polką.

Bebej mnie natchnął. Nie żebym była jakąś zatwardziałą fanką muzyki klasycznej, aczkolwiek uważam, że kanon trzeba znać. To co wklejam poniżej to moje ulubione, smętne wszystkie lecz cóż! To co mi w duszy gra:
1. Beethoven Sonata Księżycowa.
Nie wiem czemu to się gra na pogrzebach. To takie piękne!..

http://pl.youtube.com/watch?v=vQVeaIHWWck&feature=related

2.Dla Elizy Beethoven także.
Muzyka mojego dzieciństwa, pierwszy i ostatni który umiem grać…

http://uk.youtube.com/watch?v=VhU2DtkbbA8

3. Na stokach Mandżurii
Walc Rosyjski. Umiem zatańczyć i kocham wielce – najpiękniejszy walc ever!

http://uk.youtube.com/watch?v=L67oxXOyABA&feature=related

4. Nokturny Chopina. Kocham je wszystkie ale ten… no sami posłuchajcie…

http://jakub333.wrzuta.pl/audio/fhVB0preKU/chopin_nokturn_cis_moll_op._27_nr_1

i Preludium e-mol

http://dano2005.wrzuta.pl/audio/qZVXOJOiEZ/fryderyk_chopin_-_preludium_e-moll_op._28_nr_4

i tak mogę jeszcze długo.
Teraz wasza kolej. Na Wasze ulubione klasyki!

spowieddź

6 komentarzy

Nie ma to jak zostać wywołanym do tablicy. Mowa o Biskupince i ankiecie którą mnie poszczuła. :-)
No dobra to teraz czas na ekshibicjonizm.

Imię:
Joanna
Wiek:
No wiesz?!
Kolor oczu:
Niebieski jak się śmieję, zielony jak sie wścieknę, szery jak pada albo łzy sie leją.
Rodzeństwo:
Niet. Ale kuzynów pół powiatu.
Miejsce zamieszkania:
Kraina Deszcowców 
Szpiegowo
Numer ubłocony 
Piercing/tatuaż:
Jedno ucho przekłute chyba w chwili szaleńczej odwagi. Nie lubię igieł, bólu i krwi.
Ulubione perfumy:
Lancome od lat prawie każde, Kenzo Jungle – już nie produkują….
Ulubiony film:
Miasto Aniołów z Nicolasem Cagem
Ulubiona książka:
Każda jedna – czytam maniakalnie
Ulubiony napój:
WYSKOKOWY. Wino czerwone wytrawne
Ulubiony owoc:
zakazany rzecz jasna!
Ulubiona potrawa:
Każda zjadliwa. No może pomińmy Ątróbkę
Nie lubie:
Głupoty i szowinizmu. Brzydzę się rasizmem.
Szkoła podstawowa:
Było ich w sumie trzy. Żadnej nie lubiłam.
Liceum:
Technikum budowlane. Stąd soczysty język w niewyparzonej gębie.
Ulubiony zespół:
Zespół zidiocenia pod wpływem głośnej muzyki.
Rydzyk:
Rydzyk-fizyk może go odstrzelą?…
Nawyki:
Muszę to tylko umrzeć i chodzić do pracy.
Pozytywne cechy:
eeee… cierpliwość chyba do ludzi, ja generalnie wszystkich kocham dopóki nie znielubię.
Negatywne cechy:
a co ma być elaborat jakiś? Dużo tego.
Marzenia:
Floryda-delfinarium, Italia – ciepły piasek, a w chacie święty spokój.
Słowa których nadużywam:
Klnę jak szewc :-)
Nie toleruję:
Nietolerancji.
Jesteś w centrum czy podpierasz sciany?
Niestety bliżej centrum. Lubie jak się coś dzieje.
Jesteś punktualna czy spóźnialska?
Punktualna. obrzydliwie.
Czy płakałaś przez faceta?
A bo to raz?!
Czy farbowałaś włosy?
Nagminnie. Każdy kolor już przerobiłam. Aktualnie jesienny kasztan.
Czy wdałaś się kiedyś w bókę?
Naturalnie! Jak na chłopczycę przystało.
Co robisz w wekeendy?
Zajmuję sie intensywnie dzieckiem i mężem. Tylko w weekend mam na wszystko czas.
Czy miałaś kiedyś problem z policją?
Nie. Generalnie gliny lubie i podziwiam. Twardzi goście.
Czy zasnęłaś kiedyś na lekcji?
Zawsze na matematyce….
Czy złapano cię w autobusie bez biletu?
Nie. Jestem w sumie legalistką i nie lubię się wstydzić.
Zawartość torebki:
Portfel, komórka, klucze. Kalendarzyk w którym jest WSZYSTKO. ładowarka i słuchawki do telefonu, piórnik, Torebka foliowa, etui z okularami, kosmetyczka: wkładki, kalms, błyszczyk, okulary na słońce, strepsils na gardziel, malusie perfumy.
czasami: klucz do zsypu, śrubokręt (czasami się przydaje) chusteczki higieniczne, i tak zwane bóg-wi-co.

Dość dość dość. Sama mam siebie dość słuchania. Poidaje dalej: Aśka, Asol, gabka itp prosze.


  • RSS