kraina-deszczowcow blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2008

Złożyłam wymówienie. Jestem mamą full-time.
Jakoś sobie poradzimy. Jakoś musimy. I to własciwie jest moje życzenie i postanowienie na Nowy Rok.
Będzie dobrze bo nie ma innej opcji.
A wam życze optymizmu. I siły. I miłości – bo bez niej bezsens i mogiła.
Czuwaj!

P.S.
Proszę o cierpliwość – notki będą tylko się wdrożę, Maciuś to czasojad!

Wakacjowanie

1 komentarz

W ramach odwożenia mamy na lotnisko zrobilismy sobie małe wakacje i zostalismy dwa dni w Ayrshire, oraz zwiedziliśmy wyspę Arran. W przedświatecznym szale panującym wszędzie indziej tam – cisza i spokój. Wyspa jest Prezbiteriańska toteż skromna i Święta widać było tylko bardzo symbolicznie. Ogolnie wrażnie lenistwa i permanentnej niedzieli. Za to widoki zapierające dech w piersiach, nie mówiąc o przebogatej przyrodzie. Maciejka w czasie przeprawy promem przykleił się do okna i smiał do rozpuku. Znaczy sie wnuk marynarza. Pełnokrwisty :-)
Chanel No.5 dostalam, a jakże i Pan Mąż pomyślał i kupił malutkie, takie do torebki. Szczyt przenikliwości, bo się juz nie bedę denerwowac jak wyjdę z domu „nieubrana”.
No i po świetach własciwie. ufff.

Życzenia

3 komentarzy

Kochani moi!
Będąc Wam wszystkim wdzięczna że czytacie mój blog, że jesteście blisko jako nieznajomi, znajomi, Krewni i Przyjaciele życzę Wam
Wesołych, spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia. Niech i Wam zdarzy się cud, niech i Wam gwiazda nad głowami błyszczy i spełniają się sny!
Basiu! Życzę Ci drugiej połówki i prostego zwykłego ludzkiego szczęścia.
Luśnia! Szczęścia które trwa i trwa i trwa. Jestem , będę, tęsknię.
Hubert! Normalnych bab. Własnej chaty i nadzieji! dziękuję że cie mam od tylu tylu lat.
Ewuniu cobyśmy się w tym Darłowie wreszcie wywakacjowały obie. Całusy dla reszty rodziny.
Malinowi! Życzę wam najpiękniejszych i najspokojniejszych Świąt tak wyczekanych we własnym domku, jasnej przyszłości i marzeń w zasięgu ręki!
Asiu! Życzę ci wzruszeń w pierwsze Święta we troje, zdrowego Janka i stu prezentów!
Lakoma! Życzę ci szczęścia i łatwości parcia w górę.
Polonusie! Dziękując za wszystko, wszystkiego życzę co najlepsze. Jesteś naszym dobrym duszkiem.
Rodzince cobyśmy sie nie długo i wszyscy w komplecie wysciskali, moc serdecznosci.
Biskupinko – Martusiu, żebyśmy miały więcej czasu żeby się widywać i poukładanego, słodkiego życia. Zdrowia i jeszce raz zdrowia.
Mateuszowi i Hani radochy ze świąt i wora słodyczy!
Fado, Makatko, Katarzynko i wszyscy zaprzyjaźnieni ze Szkocji.net Wesołych Świąt.

Nie takie kryzysy żeśmy przeszli! Hojracko wołam jak mi jakis brytoli biadoli, że mu źle. Na oczy przez ostatnie 20 lat dołka nie widzieli i trzęsą portkami. Phi! A pomieszkali by tak w Polsce za Balcerka, to by się nauczyli pływać, co?
No bo jak tu porównać nawet dwie bidy: naszą w-czasie-komuny i zaraz-po z tym co się dzieje w Uk-JU. Pusty smiech ogarnia.
No bo tak: mój szef jest prywatny przedsiębiorca w olejowym interesie 26 lat. I on na ten tzw kryzys patrzy tak: w firmie jest 5 osób. Każdy robi swoje. Teraz nieco wolniej, ale i tak sie odbije za jakiś czas. Że siędzę i mam czas dla Was pisać (:-)) to już norma. Prasówka, e-maile i od 11.00 rano nic do roboty. I płaci i jeszcze premie daje. To się nazywa kryzys. Przechlapane mają ci tylko co się po uszy zadłużyli, ale i tym państwo z odsieczą leci.
Ludzie tracą pracę. GDZIE sie pytam, bo w Aberdinowie zmian nie wiele!? W Londynie, o tak. Z powyższego powodu.
Gospodarka zawalnia. Taak? Ale benefitów coraz więcej i dopłat dla najbidniejszych. Za czyje pieniądze? Pożyczone rzecz jasna.
I teraz tak: na chłopski rozum to nakręcają tak koło i pewnie polecimy gopspodarczo na pysk. Na rozum biznesowy : nie koniecznie. Mój szef stwierdził że ekonomia to zespół naczyń połączonych i trzeba naprawdę się namęczyć żeby coś wylać bezpowrotnie. Hmm.
No cóż. Nie znam się ale ten cały kryzys trochę jest naciągany. ot co.

P.S. Dyskusja jest otwarta. Jak macie się ochotę podzielić opiniami to bardzo zapraszam. Może się czegoś naumiem i zrozumiem?

Ponieważ święta spędzamy we troje tylko, menu zrobiło się krótkie. Pierogi, barszcz czerwony i pieczony schabik.
Opłatka też niet, ale to się da zastąpić zwykłym chlebem z polskiego sklepu. Tostowy wyglądał by głupio.
Choinkę, pod prąd, ubiorę w Wigilię żeby się świętami cieszyć a nie męczyć.
Karpiu mówimy nie.
Jako głównego prezentu życzę sobie świętego spokoju.
I tak o. Tamowi prezencik kupiłam, mimo PS3 które sobie nabył już sam, Maciejka też prezencik ma, Ociec dostanie też – mama zawiezie, przy czym Rodzicielka wyruszy z nami na podbój Glasgowic w niedzielę. Podbój głównie Monsoona jak sądzę :-)
ech. a potem Sylwester i mogę wieszać nowy kalendarz. gwóźdź wbiłam wczoraj własnoręcznie, oraz powiesiłam wieszak na kurtki w przedpokoju. Nawet go zakołkowałam! Taka zdolna jestem. Remontu oczywiście nie zrobiłam ale cóż. Tradycyjnie będzie chociaż jedno postanowienie noworoczne…
No. To ja wam życzę póki co nie zwariowania. Cierpliwości i wyciszenia cholernych dżingol-bellsów aż do wigilii.

Dostaję od Was fajne maile, listy i czasami cos małego, błyszczącego i nie diamenty to są.
Za pozwoleniem Janka Polonusa wklejam Jego haiku którego Maciejka jest inspiracją.


 

dobre oczy matki -
muskają twarze dzieci
czekając na śmiech


idzie nocka tu

zapluszcz oczka swoje
sen jest wspaniały


wietrzna godzina

mama dziecię okrywa
wieczne utrapienie


Maciusiu mały

zapluszcz oczka swoje -
tapeta czeka

Czujemy się zaszczyceni.
Bardzo dziękujemy
.

Plany

7 komentarzy

planami a zycie swoją drogą. Remontu oszczywiście nie zrobiłam za to Tamcio dostał (sam sobie kupił) nowe PS3 bo w piątek wieczór zrozpaczony oświadczył ze mu sie „stare” popsuło.
To jest Tama jedyna rozrywka po pracy. Do knajp nie chodzi, nie rozbija się z kumplami, w karty nie rżnie, kropli alkoholu do ust nie weźmie, to co on ma robić oprócz tego że jest mężem i tatulkiem?
Fajnie potem usłyszeć Dziekuję, że jesteś moją żoną, że mnie tak rozumiesz.
A kto ma rozumieć jak nie ja???
A komu rzeczywistość umilać i poprawiać świat, jak nie sobie wzajemnie? Dopóki można, na pewno trzeba.
Pomyślałam sobie: okay – nie musze jechać na weekend bóg wie gdzie. Pojedziemy kiedy indziej.
Pomyślałam: trzeba żyć pełnią życia. Dopóki się daje (i polazłam do Monsoona) 
Potem będzie co wspominac.
Acha. Mamunia moja ma dzisiaj urodziny. Jest to kobieta naj-naj. Przyłączycie się do życzeń?

czegoś do jedzenia, nie?
Wczoraj było Barbary a Baśki mam dwie: Mamunię i Basika psyjaciółkę dozgonną.
No to zrobiliśmy z mężonem kolację i oprezentowanie.
O prezentach gadać nie będę bo nie wypada, ale co dostały do jeścia to bardzo proszę:
1. Scotch Broth – zupa cos jak nasz Krupnik. Opis kiedy indziej bo się Tam plącze w zeznaniach czego tam dosypał i nie wiem…
2. Potrawka kurczęca:
sos: 200g pieczarek pokroić i podsmażyć na maśle. Dolać warzywnego buliony i dużo koperku. pieprz. Zagotować.
mięcho: piersi kurczęce rozkroić tak żeby powstała kieszeń w Tę kieszeń wepchnąc kawał cammemberta. Całość owinąć boczkiem. Tyle piersi ma być ile osób. Włożyć w żaroodporne naczynie i zalać sosem. Piec godzinę w 180 stopniach pod przykryciem. Padawać z warzywami z pary.
PYCHOTA
3. Tarta cytrynowa. Jest gdzieś w poprzednich wpisach.

Baśka strasznie oszukuje na winie. Udaje że pije dziabąg jeden. Generalnie życzymy drugiej połówki.
A Maminie zdrowia!!!

i dzień za dniem.
Maciek sie nauczył śmiać, co prawda brzmi to trochę jak kacza czkawka ale uciechy coniemiara.
Mam mały samobójczy plan wyremontować living room w ten weekend. No naprawde. W sumie roboty byłoby na dwa dni tylko że ja sobie wymysliłam że zerwę paskudną drewnianą lamperię ze ścian i tu jak sie domyślacie jest pies pogrzebany (i nieładnie pachnie).
Remont robię ja, bo głądź położyć czy tapetę to nic takiego, a Tamciowaty pracuje.
No. Szaleństwo przedświąteczne objawia się u mnie sprzątaniem. Ostatnio tak gniazdowałam przed urodzeniem Maczka. Hmm.. (?!)
Prezenty kupione, szanowny małżonek sam sobie owy kupi ja tylko ruchem wężowym podrzuce mu w ramach niespodziewajki jakąs nową (i zieloną!) koszulę, jakiś sweterek czy cuś.
I tak o.
dzień za dniem i dzień jak co dzień.


  • RSS