kraina-deszczowcow blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2009

- Sam, co to jest pies? – zapytał Toffi
- Nie wiem, a co? – Sam podniósł leniwie łepek znad miski pełnej mięska pochodzenia niewiadomego, podobno ze świnki.
- No bo Mamuśka chyba mnie straszy. Rano jak się ścigalismy i stłukliśmy lampę powiedziała że mnie najpierw oskóruje a potem poszczuje psem.
- Aaa… A co dałeś sie złapać?! – Sam zastrzygl uszami wyraźnie ubawiony.
- No dorwała mnie na sofie. – bronił sie Toffi
- Dorwała cię, hmm. A nie próbowałeś być arogancki? Asertywny? Agresywny??? -dopytywał sie Sam
- A ty co? Coś taki mądry?! Ty wiesz co, ty się lepiej dowiedz co to jest pies, bo cos mi to nie ładnie pachnie!

-Ty, Sam! – mruknął Toffi – Czemu to dziecko leży na podłodze?! Nażre się znowu naszej sieści i Mamuśka będzie nas po domu ze ścierą ganiać!
+ Mnie sie pyyytasz?.. Ty lepiej uwaaażaj, bo jak cie bobo przydyyybie to się z wąsami pożeeegnasz.- leniwie wyciągając grzbiet odpowieział Sam.
- Ona go chyba będzie moczyć! Ty sobie wyobrażasz? Codzienne pranie futra?! Ja się dziwię, że ona jeszcze nie ma podrapanej twarzy, naprawde! – pokręcił głową Toffi – Idę sobie, nie będę tego oglądał, ogon mi się filcuje na sam widok!..
   Koty, jeden za drugim wyszły z łazienki jeszcze w progu rzucając mi dziwne spojrzenia. Maciej za to wymyślił sobie jacuzi i zaczął energicznie wychlupywać wodę z wanny, wszystkimi czterema kończynami i kwicząc radośnie bezpowrotnie niszczył wodoodporną ponoć tepetę. 
   - Śmierdzi rybą! – denerwował się nadal Toffi – Ten Duży znowu przyniósł krewetki! A fuu!! Jak on mi to ścierwo do miski jeszcze raz wrzuci!.. 
   - Nie wrzuuuci, nie po tym jak ostatnio zaniosłeś im je do łóżka – ze stoickim spokojem odparł Sam – nie jest aż taaak durny. -

Joanna Chmielewska mówi, że życie bez namiętności jest nic nie warte. Zgadzam się w tym punkcie z nią, bo codzienność bez czekania na coś jest nudna i szarawa…
Nałogów mimo lat poświęceń i wysiłków nie mam, bo nawet czekoladę, chipsy i piwo potrafię odstawić, więc się nie liczy.
A namietności?…
Muszę pomyślec (?!)
Będzie update później.

Update pierwsze:
Nałogowo kocham mężona, to się robi emocjonalne uzależnienie.
Namiętnie kocham czytać książki. Ostatnio „odrobiłam” Hrabala: Postrzyżyny i Pociągi pod Spejalnym Nadzorem. Wniosek taki: warto było. Uśmiałam sie jak norka nie gorzej jak przy Haszku (że tak spolszczę pisownię z braku znaków)!
czytam nawet z lekkim obrzydzeniem portale z newsami politycznie poprawne i nie poprawne. Chyba po to żeby zawału dostać w młodym wieku. Pfe. Ale sie inaczej nie da :-) bo o czym plotkować, na co kląć?!
Jak się zastanowię to napiszę więcej.

A wy jak z nałogami i namiętnościami?

Kochana

2 komentarzy

Nie muszę pytać czy otworzysz,
Bo wiem że jeśli zjawię się,
To w progu będziesz stać.
I zdejmę płaszcz podszyty lękiem,
Gdy przy mnie i przy nikim więcej
Twoja jasna twarz.
Dajesz mi niepokorne myśli i niepokoje,
Tyle ich wciąż masz kochana.
Nie myśl że nie miniemy nigdy się,
Choć łatwiej razem iść pod wiatr.
Podtrzymywałaś moją głowę,
Nie roztrzaskałam skroni
O podłogę – póki co.
Przed snem wypowiedz moje imię,
Przybędę wraz ze świtem,
Proszę, nie śpij – jestem już.

To jest tekst piosenki Renaty Przemyk, który dzisiia myśląc o mnie przyłsłała mi moja Alicja.
Luśnia jest jedną z najważniejszych osób w moinm życiu, podporą, przyjaciółką, duszą zbrataną…
A także właścicielką piesy zwanej pieszczotliwie Burą Suką.
Rozbeczalam się po przeczytaniu listu oczywiście, rozmaśliłam zupełnie, ale po chwili takiej dłuższej dość,
uświadomiłam sobie jaki mam skarb, od lat.
Mam kilkoro takich Przyjaciół, do których zawsze będę tęsknić.
Piękne w tym jest to, że za lat 2 czy 20 stojąc w dzwiach, twarzą w twarz, wciąz i niezmiennie bedziemy tymi samymi
ludźmi, a rozstanie nigdy nie nastapilo i ten czas zniknął jak sen.
Alicja moja Kochana…


  • RSS