kraina-deszczowcow blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2009

Ja wam powiem, że w tym kraju to rzeczywiście najlepiej jest być samotną mamuśką gromadki bachorów, bezrobotną koniecznie oraz co najmniej alkoholiczka z tzw learning difficulties. No i wtedy to sie naprawde starać NIE OPŁACA.
Bo jak jesteś uczciwym człowiekiem pracy to w razie kłopotów możesz sobie tyłek odgryźć i masz… no może… na przeżycie. Ja sie więc zapytuję uprzejmie tych co na benefitach jadą permanentnie JAK oni to robią, bo my chwilowo na państwie polegając nie mamy nic oraz walka o cośtam jest codziennie.
Nie no. Z głodu sie nie zdechnie ale takie tam telewizory i komputery i wakacje to odległość lat świetlnych. Nie, NIE chcę tego i nawet wstyd mi było brać z górką bo u nas to tylko chwilowe ale ja się pytam JAK?!
No i teraz rozumiem obydwie strony: i tych co na beneficiaży jadą i tych co muszą na pomoc państwa czasem liczyć.
Wniosek jest taki: niech was ręka Boska broni przed sytuacjami, że musicie. Kanalizacja to za płytkie pojęcie na opisanie tego co sie w tym burdelu dzieje. Mówie o urzędach.
i tak o. Ale żyjemy i będzie dobrze. Widać już horyzont i kawałek zieleni.

Po butelce wina wypitym w barze Soul (to był kiedyś kościół) doszlysmy z Barbarą do jedynie słusznego wniosku, że ciągle jesteśmy wychowywane w trzeźwości. Ja przez Maciejkę (NIE odwrotnie) a Barbara przez egzaminy i pracę. No bo jaki można się tak skuć JEDNĄ butelczyną wina??? Chilijskiego z resztą i bardzo dobrego. No więc można.
Gdzie te czasy kiedy mogłam pić równo z kolegami albo chociaż próbowac dotrzymać kroku Malince?… :-)

Potrzeba mi było wyjść, bo nawet mocno zaangażowana mamuśka nie wielbłąd i pić czasem musi. To zdrowo na stres i na dystans do plugawej poniekąd rzeczywistości,

I teraz mam fajne wspomnienie, bo udało mi sie Baśkę upić drugi raz w życiu i to własnoręcznie, nie dość na tym, bo to jej w ogóle drugi raz w życiu. Chyba mam na nią zły wplyw. tylko jak to się ma do wychodnego raz w roku?…

jak by co to wypijcie nasze zdrowie, ok?
:-)

Że się opierniczam troszkę z pisaniem (macham Panu Andrzejowi :-)) ale mam kupe klopotów na łepetynie i nie chcę zatruwać powietrza. Ja wolę Was rozśmieszać albo rozczulać albo w ogóle przyprawiać o dobre samopoczucie niż dołować problemami z seriii : życie po prostu życie.
Powiem tylko tyle, że finanse leżą i żyjemy powietrzem, nasyconym mniłością co najwyżej. Ehhh.
Mój pasierb natomiast zainteresował sie fotografią i mam ucznia. He he Ucznia… Sama-m amatorka ale sie bawimy razem i jest fajowo, zważywszy, że nie zawsze bylo między nami okay. Rośnie toto i zaczyna być kumate więc i nić porozumienia się umacnia. Kurcze zaczynam mieć przybranego synka!
Oj.

Zapraszam do galerii, Próbki fotosów tamże. Napiszcie co sądzicie, ok???

Janioł

Brak komentarzy

Popłakała mnie moja Basiulka dzisiaj. Zajmie sie kochane dziewczynisko Maciejką i mogę iść na kursy!!!
Janioł mówie wam.
Podobno nieszczęścia chodzą parami za to szczęścia do trzech razy sztuka. No to RAZ. Czekam na DWA i TRZY.
Oj życzę wam takich przyjaciół, oj zyczę :-)))

pół dnia później:
jest DWA!!
Miłość wisi w powietrzu! czyja nie powiem, zmilknę bo mnie oskórują, ale dobrze się dzieje komuś mi bliskiemu!
Hurrraaa!!!!!!

Wszem i wobec: Maćko ma pierwszy ząbek! Listy gratulacyjne prosimy składać poniżej :-)))

Strasznie chciałam iść na kurs dla childminderów i … nie poszłam bo nikt nie pomyślał o creshe dla maluchów. Mam pianę na pysku ale… Podobno nie ma tego złego – jak mówi Dorotka – toteż poczekam co Pańcio Nasz mi tu napisał. Hmm.

No i tak. Dzień za dniem.

update:

to są dwa ząbki! po głębszym wejrzeniu synkowi do gąbki ;-)


  • RSS