kraina-deszczowcow blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2009

znowu gorączka pod niebo i znowu bez powodu oraz innych symptomów.
Jak nie urok to przemarsz wojsk radzieckich.
echhh. Musicie mi wybaczyć, że tak niewiele notek udaje mi się napisać. Mam urwanie wiadomo czego. W Galerii nowe foty.
Powiedzcie co sądzicie.

i charity shopy, bo można się obłowić za bezcen. Dzisiaj dla naprzykładu zakupiliśmy spacerówkę dla Maciejki za całe 10 funtów. Oraz kurtkę skórzaną dla mła za 3 funty. Wszystko nówka sztuka nie huśtana. Ludzie kupują rózne rzeczy i nie uzywają i potem albo do Tainstone na market albo? Charity Shop. Fajna instytucja takie coś jest ,bo tanio i z dreszczykiem emocji. Takie trochę polowanie na łupy za pół darmo. Szafę mam w połowie made in Monsoon, z tym że, jakieś 80% z tego kupiłam na ciuchach. Zawsze nowe… W sklepie też, owszem ale z okazji Gwiazdki jakiejś albo urodzin.
Schudło mi się znowu, bo mnie syn gania w te i wewte. Szelki dostał, na smyczy chodzi i o tyle jest zręcznie. Echhh.
Powiedzcie, czy u was takie polowania to też rodzaj hobby?

Wiecie co? czadowo wygląda ojciec 1.90m i synek 0.86m przewalajacy się na trawce w parku usiłując grać w football. Przecudownie potem wyglądają portki obu. I twarze i ręce i zęby coponiektórych, po bliskich spotkaniach z guntem. Fajnie potem jak się we dwóch myją w jednej dość małej wannie, szczególnie jak się maluś myje sam i na hasło szur-szur sam sobie myję ząbki. Potem się czesze grzebieniem i potem tenże grzebień wplątuje we włosy tatulkowi. Prosiak i Knur w błocie, szczęśliwi.
Maćko idąc do wyrka podśpiewuje fałszywie a tatulek pada na fotel i zastyga w pozycji: jeszcze mrugnę tylko i padnę…
Mały ma 13 miesięcy i już się boję, bo jak on tak łapie w lot to ja przepraszam.
Moja kolesianka (machamy do Ewuni i Majeczki) mówi że jej córeńka za nią krok w krok chodzi. HA!!!!…..
Ja latam za Maćkiem z wywieszonym ozorem pilnując tylko, żeby moze bawil się rzeczami dla niego bezpiecznymi. Bo wiadomo: najlepsza zabawka to taka od której trzymania w rączkach, względnie w buzi, blednie mamunia.
Bawimy się w dom.
A życie płynie banalnie tik-tak.

słów pocieszenia. Drugi bliźniak zmarł dzisiaj. Nie muszę wam mówić o wstrząsie i tym co się czuje w takiej sytuacji. Tylko jak bardzo chciałoby się umieć przytulić matkę do serca, ogrzać, dać wszystko w dłoni, ulżyć cierpieniu. Niezawinionemu, niesprawiedliwemu. Wierzący powie modlić sie i być obok. Ja się modlić nie potrafię, we mnie wszystko stanęło. Jak serce…

Przepraszam was, tak obuchem.
Musiałam coś powiedzieć, coś wyszeptać…

Jedna taka mamunia na placu zabaw mi się zwierzała, że po trzech latach bycia mamą i panią domu ma owe dziury w mózgu i najprostrzych nazw sprzętów kuchennych nie pamięta. Bo to jakoś tak jest, powiem wam, że mozna sie cofnąć. Zauważyłam u siebie monotematyczność w rozmowach z mężonem bo ja o obiadkach zjedzonych lub nie, wirusach i nowych umiejętnościach a on o golfie, pracy i innych takich.
Ja muszę się oderwać bo tak nie można. Nudna jestem już sama dla siebie.
Popatrzcie w galerię. Maćko się bawi.
(a nie mówiłam? MONOTEMATYCZNA jestem…)

Staram się

2 komentarzy

znosić to spokojnie i bez paniki. Ale jak mi zaczyna zwracać obiadek to mi się pulpit na czerwono jarzy. No to dzwonie do doktora. No to on do mnie, że by chciał Maciejkę obadać. No to jadę z propelerem i duszą na ramieniu. A co się okazuje? Zwyczajny wirusik, maleńki taki trzydniowy popierdółek. Osiwieje jak rany osiwieję.

Tak to jest mieć dzieci. Niektórzy wolą psy, nie dziwię się. :-)

Poza tym lato wróciło (zyg zyg Lakoma :-) i jest fajnie, ciepełko i słonecznie. Oby tak dalej.
Hej poradżcie co na drewnianą rocznicę ślubnemu zakupić, bo mAM PROBLEM?
Na papierową dostał bilet na mecz.
Wałek mu kupię….

Maćko ma gorączkę z niczego. Ma po prostu i koniec. Nagle.
A już było dobrze. Chwaliłam się dzisiaj mężonowi, że otóż zaczyna mi się podobać na matkowym. Mamy swoją małą rutynkę, małe śpiki ppołudniowe, spacerki i porozumiewawcze spojrzenia. A tak. Bo Maćko swój rozumek ma oraz jest bestia inteligentna. Gadamy do siebie w jakimś języku, gestami i monosylabami. Kurcze i to wystarcza żeby WIEDZIEĆ.
A teraz jestem jak normalna mamunia wystraszona i co pół godziny latam mu ta temperaturę mierzyć. No spada. No ale mam wyrzuta, że a to ;
1. ubieram go za cieplo
2. wcale go nie ubieram i mu zimno
3. nawiało mu w uszy (przeca mu postawiłam budkę!!!)
4. latam z nim na różne place zabaw i tak sie zaraża. (a co mam go w czterech scianach chować?!)
i tak w kółko. Jak to mamunia.
A Tamcio co prawda lata za mną do jego pokoju ale uspokaja.
Twardy jest znaczy.

Pisze się. Coś się we mnie długiego międli, coś świerzbi w trzewiach coś kiełkuje i rodzi. tylko czas czas!!!!!
Jesssu jak ja bym chciała mieć czas żeby usiąść i pisać…

Bardzo bym chcała was rozweselić i napisać coś na poprawe humoru, ale jakos nie moge. Przedwczoraj mielismy w rodzinie pogrzeb… dziecka. Maluśkiego maciupkiego. Wcześniak, jego brat bliźniak walczy.
Tyle myśli się nasuwa, tyle niewypowiedzianych uczuć.
W całym tym nieszczęsciu zdołałam poznać całą moją tutejsza rodzinę. Dosłownie całą. Zostałam przyjęta fantastycznie i bardzo ciepło, co przy takiej okazji liczy się potrójnie.
Maciej rozrabia i lata po chacie jak pijany pingwin. Oraz gada do siebie.
Oraz idziemy dzisiaj porozrabiać na specjalny plac zabaw (taki konkretnie bonkers)
Póki co się wścieka i tarza po dywanie. Nie daje mamunia mu powalić w klawiature. To sie wścieka i ryczy. No to niech poleży.
Może uśnie jak mu przejdzie :-)

A to na pocieszenie:
http://www.youtube.com/watch?v=nBgE2jOgJYc


  • RSS