kraina-deszczowcow blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2009

No to się będzie. Zupa dyniowa na tapecie ale za chwilę. Teraz od poczatku.
Maciejka dzisiaj na swojej playgrupie mial Halloween Party (zdjęcia będą w krótce na garnku) i strrrasznie mu sie podobaly wydrążone dynie.
Oraz miał strój pajęczy i pomalowany pysio. Jego najlepszy Przyjacielek Konrad byl za kościotrupa a Majeczka za pomarańczowego Nietoperka.
Świetnie było. Nie jestem za wprowadzaniem w Polsce na przykład zagramanicznych przejawów kulturowych (bo u nas jak wiecie jest smutne i refleksyjne Święto Zmarłych) ale tutaj – czemu nie?
Co prawda celtyckie świętowanie (All Hallows Evening) trochę sie różni, i jest podobne sposobem świętowania do nas, ale dla dzieci, jak Maciek Halloween jest to fajny powód do zabawy i przebierania się i wkrochmalania tony słodyczy. Myślę, że na pokazanie mu na czym to tak naprawdę polega i czym się kultury różnią przyjdzie czas później.

A teraz do rzeczy.
Kupiłam mu dynię i pierwszy raz w zyciu ją wydrążyłam i zrobiłam lampion. Włożyłam (a jakże!) świeczkę do środka i Maćko pół wieczoru przesiedział z rozdziawioną gębą i  róznymi fajnymi okrzykami pokazywał jak mu się podobało.
 zupa dyniowa jest prosta jak budowa cepa:

To co z dyni wyskrobaliście minus pestki (te ususzyć i potem dłubać mężowi/żonie nad uchem w celu wywołania nieuchronnej awantury).
Cebula.
Wywar warzywny (sprawdza sie kostka knorra)
Sól i pieprz.

Ugotowac do miękkości wszystko razem.
wsadzić w blender.
Odwirować.
Podać z chlebkiem

FINITO.

A jak chcecie być bardziej posh to proponuje FHransuski specjał Dauphinoise .

Jedna dynia. Jeden duży squash. Jedna cebula. 200ml słodkiej śmietany. 3 kostki knorra warzywne. 100g masła. Opakowanie szczypiorku.

Wyskrobać dynię minus pestki. Obrać i pokroić squash i cebulę. Wszystko do gara z masłem i dusić aż wszystko jest miękkie. Rozpuścić kostki w 2.5l wody i dodać do warzyw. Zagotować. I gotować aż warzywa się rozpadają.
Zdjąć z ognia i wrzucic do blendera. Dodac śmietanę, zamieszać i zagotować (5 minut wrzenia).
Zdjąć z ognia i przyprawić sola i pieprzem.
pPodawać w miseczce z kroplą śmietany w środek i posypać delikatnie szczypiorkiem.

Voila!

Zagwostka pierwsza: jak do cholery jest po polsku squash?!
Zagwostka druga : kto jest głową Church of Scotland? Bez googlowania!!!

Alkoholizm :-)

2 komentarzy

ajerkoniak:


smietana 30% (wippinig cream) 330ml
5 żółtek
cukier puder (icing sugar) 5 łyżek
(ile żółtek tyle łyzek cukru)
dwie torebki cukru waniliowego (vanilla sugar)
spirytus 175ml

Ubić śmietanę z cukrem waniliowym. Zrobić kogel-mogel z cukru pudru i żółtek. Do śmietany wlać kogel mogel i ubić na gładką masę (niespiesznie!). Na końcu wlac spirytus, i wlać do dzbanka. NIE DO BUTELKI bo to ma zgęstnieć przez noc i może nie wylać sie z butelki. :-)

no.

Ruszam odwłok!

Brak komentarzy

Dość depresji różnych, nudy i bezruchu. Jak się ma dużo zajęć to i czasu więcej. Jak się ma mało czasu to się czas szanuje.
Idę do koledżu. Yep. Na Self-studying Small Business Management i book-keeping. Rodzaj kursów – studiów eksternistycznych. Będę je robila on-line, z tutorem i z egzaminem na karku.
I kopa dostałam i już mi lepiej!!!

Maćko ze swoim przyjacielkiem Konradem roznosili najpierw playgrupę a potem chatę koleżanki Sylwii. Wyglądali obaj na uszczęsliwionych. Ja po trzech kawach tryskalam humorem. Sylwia daj ci Panie Boże zdrowie:
Za pomysł na siebie, na przyszłość i za bycie fajną osóbką. Howgh.

A teraz? Proza(k) życia. Idę zająć się małżonkiem. Intensywnie.

Kurtyna

w dupe dorsza

1 komentarz

Matka do mnie: kupiłam sobie pół kilo orzechów laskowych i teraz chodzę i łupię je po różnych parapetach.
Dziadka do orzechów nie masz?
Nie bo Janusz nie ma zebów, nie może gryźć…

I jak ja mam być normalna?…

jestem niemodna

2 komentarzy

kupilam dzisiaj gazete po to tylko zeby sobie posluchac zamieszczonej tam plyty Robbiego Williamsa. Od niechcena otworzylam rowniez magazyn z moda. I tu wlosy tlenione stanely mi deba. NIC z zameszczonych tam najmodniejszych wrzaskow mody nie przypadlo mi do gustu. Ba! wiekszosci wahalabym sie uzyc do czyszczenia kloaki.
No przeciez sie slabo robi. A ceny? fhrauncuskie.
Ja tam wole charity zgola. oryginalnie przynajmniej. Next sie spsi tylko monsoon ratuje. ceny tylko zabijaja.
pfffffff

Aromatoterapia

1 komentarz

działa. Stwierdzam na przykładzie własnym. Otóż ja sobie robię dobrze perfumami Lancome: Hypnose. Żeby nie wiem jaka była pogoda i jakbym się czuła to one działają. Humor mi się poprawia z miejsca, obłoczek spokojności i uśmiechu.
Też takie macie? I co i kiedy używacie?
Niedawno odkryłam na nowo lawendę (poprzedni wpis)
Rozpylam po pokojach i mi sie robi lepiej.

beztytułowie

1 komentarz

no bo tak: chwalą cię. Piszą, że potrzebują. Że są i będzie okiej. No wiem przeca. Pesymizm mi czasem wyskakuje jak wrzód na dupie, ale chyba-m pod słońcem się urodziła, bo mi szybko cienie z mięśnia głównego wyparowywują. 
Ot co. Baaardzo lubię zapach lawendy, i dzisiaj z nienacka sąsiad mi przyniósł bukiecik bo podobno jestem „softie” i ten teges się swego czasu ofiarowałam z pomocą przy ogródku. Sąsiad jest stary pijak ale przesympatyczny. Zaparmiętał mimo dziury w mózgu, że lubię.
Te „softie” to dlatego, że mam sąsiadke która właśnie wyłazi z raka i jak się dowiedziałam to sie popłakałam publicznie, z ulgi i radości. Publicznie nie chciałam ale emocje mi znowu wylazły na dłoń.
I tak o. Wróciłam.
Bez działań rutynowych wariuje się jeszcze szybciej ;-)

P.S. macham do: Malinowej, Ewci, Zibiego i Szkocicy. :-P

Nie będę kłamała

1 komentarz

ale całej prawdy też nie powiem. Opuściłam się w pisaniu bloga, prawda. Prawda, że mam czas tylko wieczorami i często po prostu padam na ryjka i nie mam sił nawet mysleć a co dopiero coś ku pokrzepieniu pisać. Z tym pokrzepieniem też jest tak, że ja się staram publicznie nad sobą nie użalać, nie wylewać wam pomyj na glowe i nie wpędzać w depresję.
Czasmi jednak, a teraz właśnie jest taki czas, coś w nas pęka. Dzieje sie coś co knebluje na dobre albo na jakis czas.
Za dużo mam w sercu cienia, w tej chwili, żeby silić się na pisanie wesołych rzeczy, normalnych rzeczy, o normalnym życiu matki (Matki Polki takiej jej mać)…
Dlatego wybaczcie mi przerwy, urywanie w pół słowa. Za bardzo Was moich czytelników szanuję żeby odejść bez słowa, nawet tylko na chwilę się oddalić bez słowa.
Słowa mi zamierają na ustach. Przejdzie mi i wrócę.
Wiem, że jesteście tam dla mnie i dziękuję za to. 

A więc na drzwiach tylko:

ZARAZ WRACAM


  • RSS