kraina-deszczowcow blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2009

Wszystkim moim kochanym Czytelnikom życzymy z okazji Świąt Bożego Narodzenia co nastepuje;
1. Zdrowego przychówku (bo nie zdrowy to straszne zawracanie gitary jest)
2. Zdrowia do rzeczywistości (bo można sie czasem ze złości przekręcić)
3. Śniegu bez przesady (ma być ale nie po pachi)
4. Prezentów wymarzonych (skarpetki to sobie niech w buty wsadzą)
5. Całej masy przyjaciół przy stole (rodzina też może być – w końcu też miewamy tam przyjaciół)
6. Świętego SPOKOJU. Bo spokój najwazniejszy

Kochani moi Przyjaciele co bloga czytają mimo intensywnego (mniej lub bardziej) oglądania mojej facjaty:
Basiu: Kocham cię stara :-)
Malinko i Tomku i Tymonie: Milości, miłości i pieniędzy :-)
Ewciu: dobrego roku i szczęśliwego narodzenia Szkraba na którego WSZYSCY czekamy
Sylwia: Spokoju, świętego spokoju Ci życzę
Dorka: co by ci studia szły jak burza.
Fado: ściskam serdelecznie
Polonus: Graba!
Kijervna (Aśka po prostu) pamietam i całuję mocno
Łakoma; cobśmy sie spotkały
Marta, Biszop i Hania: Mooocno całujemy
Zbigu Marinero: Świąt z ukochanymi i bezpiecznego bujania na NS
Bażancik: niechaj ci barany po ogródku nie tratują ziółek! ;-)

Wszystkim bliskim a nie wymienionym: caluski

WESOŁYCH ŚWIĄT!!!

Mam co najmniej mieszane uczucia co do nadchodzących świąt. Więcej takie: ODWOŁAĆ!
Wigilie pewnie jak zwykle przeryczę,lejąc łzy w barszczyk nie taki jak u mamy. A potem noc na skypie…
Pierwszy dzień świąt juz nie bo to juz mam w odwłoku. Święta to Wigilia. Kropka.
Mój mąż przytomnie twierdzi, że świeta są dla dzieci głównie i nie ma co sie nadmiernie rozczulać. Hmm. Maciejka ma już z piętnaście paczek porobionych, moja ładnie opakowana też, jeszcze Tamciowi muszę cos zakupić i… będzie komplet.
I o to będzie już po bólu.
A tera optimisticznie. No.
Zaprosiłam moje kolesianki z przychówkiem pod postacią dzieci i mężów na pierwszy dzień świąt. Cobyśmy może poimprezowali jak ludzie przy okazji. No to może jakos TO przetrwam. No.
A jak u was droga emigracjo i WY co to tradycyjnie przy karpiu z rodziną?…

drogie koleżeństwo. Bedzie ni z gruszki ni z pietruszki. Powalily mnie dzisiaj dwie rzeczy: pierwsza: pear cider. BOSKOŚĆ. Oraz sos Reggae Reggae Sauce Jerk/BBq. WOOOW!
Zróbcie tak:
Kupcie w Techo byle Stir Fry Veges, i piersi kurczaka.
Potem te piersi kurczaka na sosie usmażcie i dodajcie warzywa. 5 minut i gotowe. BOMBA!!! Sos jest genialny i babcię Pana Levi Rootsa wynosimy na ołtarz kuchenny. Z resztą owy rastaman brał udział w Dragon’s Den. WARTO.
Potem lód do szklanki i pear cider. Yuppi.
I tak przypadkiem udało mi się poprawic sobie humora.
OI

Stresy?…

1 komentarz

Jakie, stresy? Że co? Że kasy nie ma premanentnie? Że na slowo Święta dostaję drgawek i odruchu…?
Dni są do siebie podobne, deszczowe, kłótliwe i smutne. Pieluchy, obiady i nauka.
Taaaa… Gdyby to cholerne przedszkole nie było tak drogie…

Wracając do poprzedniego tematu od kolesianki (Ona wie o kim mówię ;-) wiem, że z tymi Polkami na playgrupach to troche inaczej jest w innych dzielnicach. Ręce opadają. Zdaje się, że nasze kochane nastolatki przejęły zwyczaje tutejszych i zachłysnęły sie wolnością seksualną i obyczajową przede wszystkim. No ja wiem, że nie wszystkie…
Błogosławieni rodzice o silnym morale i twardej (choć kochającej) ręce.
Mama! dziękuję, że mnie wychowałaś.


  • RSS