kraina-deszczowcow blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2010

posiedziałam sobie dzisiaj na kawie i popatrzyłam na ludzi. Maćko spał a ja myślałam. I takie coś mi wyszło. Szare to społeczeństwo tutaj jakies ostatnio. O ciuchach mówie. Ni pies ni wydra. Panienki młodziutkie ubrane a la seksi (bo sexy to grubo jeszcze nie) wyglądają jak by sie z cyrku urwały klownowi. I nie mówcie mi że taka moda bo wiem… Patrzec na to nie mogę.
Panienki biurowe tez nie lepsze: za nic klasy. Reszta towarzystwa szaro i smętnie. A jakby tak wyjść w stylizowanym na średniowiecze szafirowym płaszczu? Powiewać? Na szpileczkach? Ech, nic fantazji te baby (ze mną włącznie) nie mają. Pogoda?…
Mnie się dzisiaj nie chciało wyglądać. Może im też nie?
Ale taka kawunia z muffinkiem dobrze robi.
Czego i wam życzę.

Tak sobie najpierw z Maliniastą a potem z Martulą rozprawiałysmy i doszłam do wniosku, że ten cały mit o odmładniającym działaniu macieżyństwa to jest delikatnie rzecz ujmując gruba przesada. Kto wie może nawet mit i legenda. Osobiście nie miałam szans przespać całej nocy przez ostatnie 18 miesięcy. Oraz czuję się stara. Pomarszczona, zrzędliwa, bezsilna i zwiędła ogólnie.
Gdzie sie podziała moja wrodzona ponoć młodzieńczość i jasne i ciekawskie spojrzenie na życie? Razem z zużytymi pieluchami w koszu jest pewnie.
Kto wie. W Aberdinowie powolutku budzi sie wiosna. Przebisniegi i pierwiosnki są już gdzieniegdzie a i rododendrony mają pączki jeszczeć bardzo ścisłe i maleńkie ale jakże optymistyczne! Co prawda dzisiaj wali snieg z deszczem i jest jakieś plus dwa ale wczoraj było dziesięć! I tego się trzymajmy, nadziei jak małpa gałęzi.
No więc Szanowna Publiuczności przeżyjemy. A z nastaniem wiosny kto wie może skorupa opadnie i znów z radosnym kwikiem i Maciejką na karku popędzimy polować na żuczki, pszczółki i inne makro-cuda.
Hmmmm?

Adaś Małysz wrócił i to w pięknym stylu! Zawsze mówiłam, żeby krzyżyków mu nie stawiać! No a teraz odszczekiwać coponiektórzy. :-)

usiąść i pisać. I sie wypisać, wyżołądkować, wyczerpać aż do zamilczenia. Tak wywalić słowotok, krwotok, myślotok i sraczkę. Strachy na lachy i śmiech co gilgocze w żołądku. A tu kurde czasu nie ma, a jak chwila jest, to jakieś zmęczone odrętwienie napada. I nawet wiersze- impresje jakoś nie skapują na klawiaturę, bo zatyka zadyszka po calym dniu. I frustracja gotowa. Duszę sie psze Państwa. Od nadmiaru. Balon jestem i chcę pęc. A tu kicha. Kiszka. Kiszęcja.

A wiecie co? Samochodo nam się znowu zapsuł i znowu nas sąsiad ratuje. Bo cholerowaty warsztat krzyczy koło funciorów dwustu za głupawe zabranie samochodzinki spod domu, wymyślenie co mu jest ( bo przecież trzeba coś dodać żeby bylo drożej), wymianę części i robociznę, a tu sąsiad pobierze całe funciorów pięćdziesiąt. ZA WSZYSTKO!!!!
No. Za robociznę nic nie chce, bo sam mówi że się od nas nachapał przy poprzednim wyskoku samochodzia. Kurdę mily człowieś, nie?
My tez jesteśmy mili i czym chata bogata robimy niedługo przyjęcie ku czci. Znaczy zaprosilismy sąsiadów na proszonę cookinmg party.Jjeden jest zonk moi mili. Sąsiad jest od sierpnia AA czyli nie pije. I z kim ja sie zabalsamuje skoro żona owego też nie łiskaczowa? echh. Kupię winko do obiadu i tyle.
By tche łaj. Sąsiad za decyzje wagi życiowej dostał brawa. Straszny był z niego zachlajdziób. Ale za to świetny mechanik.
No. To pa.

na pisanie dla Tezeusza. To jest taki chrześcijański portal (nie moherowy mam wrażenie) gdzie można znaleźć ciekawe dyskusje i ciekawe tematy. I tu chciałam publicznie podziękować Panu Zbigniewowi za namowę i mocno stawiające na nogi, ciepłe słowa i otuchę i zapewnienie że talentu mi wystarczy. Jeszcze raz dzięki!

A ja dzisiaj nie wiedząc czemu myślałam sobie o żołnierzach. Dokładnie o tych co są w Afganistanie. Nie o polityce co ich tam pchnęła, nie o misji którą im wmówiono. O nich samych. O ludziach.

i wyszło mi takie coś:

a potem ich kładą równiutko

rządkami

jak przed chwilą stali w szeregu

bądźcie wdzięczni nakazano

nie krzywcie ust w pogardzie

o nie waszej wojnie a waszej krwi

wybrali wierząc w trafność wyboru

krótkie żołnierskie słowa

My

Dla Nich

jak strumienie pod lodem
jak słońce za mgłą.

To ze starej płyty Martyny Jakubowicz. Jak pięknie oddaje to co czuję.

Ale jestem.
Kropla deszczu, trzcina szumiącą wśród traw. Ale jee-ee-stem! (To z kolei Anna-Maria Jopek)

I tak o. Myślę a myśli mam rozbiegane. Zawieszona pomiędzy brakiem a wybuchami nadziei. Ona nie JEST zawsze. Na nadzieję też można czekać jak na cud. Można, oj Można!


  • RSS