kraina-deszczowcow blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2010

Nie ma takiego miasta! jest Lądek Lądek Zdrój!
Młodzieży wyjaśnie że to z „Misia”.
Jadymy pojutrze na całe sześć dni. Odpocznę, nabiorę dystansu, przestanę się wściekać i rzucać jak ryba na piasku.
Kasik moja siostra-sister nabyła drogą kupna bilety na koncert imć pani Jopkowej. Idziemy tylko we dwie. Same. Samopas również oraz nie zamierzamy wrócić z miasta wcześniej niż bladym i zawianym świtem. Tak mi dopomóż Bóg i partia nasza!
A potem już mogę kolejne poł roku siedzieć w domu.
Lato jest, ładujemy baterie aż Misiek piegów dostał.
Swoją drogą to jest niuesprawiedliwe: Oni we dwa brodzili pare dni temu w Morzu Północnym po kolana i po pieluchę a ja po tym wszystkim dorobiłam się przeziębienia. Szlag!
Szkockie Morsy i Polska Mimoza co jej zimno jak jest poniżej 20 stopni. Pff
:-)

No bo tak: kiedyś dawno temu moja siostra kupiła sobie białe Martensy. Martensy były białe a ja zielona z zazdrości. Jak bardzo pamiętam dotąd a to było lekko licząc 15 lat temu!
Takie sobie zwykłe DMy kupić to jest jakieś funciorów 65. Ja miałam fuksa jak stąd do afryki i kupiłam sobie nówki sztuki (z metką!) w charicie na Union Street za (hoł hoł) funciorów całych 15!!!
Kocham Charity Shopy!
Oraz musiałam walczyć z prywatnym wężem w kieszeni, bo to było moje ostatnie piętnaście funciorów. Na sklepowe nie pozwoliłabym sobie teraz za nic w swiecie. Za tydzień lecę do Londka na wywczasy dorodzinne. I tak o.
Kupiłam po czym do domu frunęłam świecąc własnym światłem. I tak fruwam dni już trzy. Prawie w nich śpię ;-)
Oraz nimi świecę po oczach czego dowodem są komentarze pod poprzednim wpisem :-))
I tak przełom nastąpił.
Już mi lepiej.
Wróciłam. Będę straszyć.

Ani uczyć ani sprzatać ani nawet ruszać z domu. Przesilenie wiosenne wciąż trwające w Aberdinku odbiera mi wolę. I siły. I wenę.
I tak o. Jeszcze przerwa potrwa. Ale wrócę. Obiecuję.


  • RSS