kraina-deszczowcow blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2012

w pracy

Brak komentarzy

Siedze w pracy i sie nudze. Oraz nie mam polskich znakow totez od razu przepraszam za banialuki.
Nudze sie pierwszy raz odkad tu pracuje.
Jest piatek. Po POLUDNIU. Pol firmy wywialo juz albo odbieraja wolne za nadgodziny.
Drugie pol pracuje woooolniej,
Telefony milcza.
Boss siedzi po cichu i udaje ze go nie ma.
Jest bosko.

Nikt mi dzisiaj nie zawraca gitary. Nie spesze sie – nie mam stresu.
Moge sobie dowolnie dlugo myslec nad rozwiazaniem problemikow.
Moge sobie posurfowac, kolezanka obok ma lunch i… spi.

eee… nie
wlasnie sie obudzila i prosi zebym tak mocno nie walila w klawiature.
Bede litosciwa. Ona ma depresje, wiecie. Trzeba byc dobrym dla cierpiacych.

To sobie tak przebimbam do piatej. a potem… zaczne sie spieszyc.
Mackowi to, Tamowi tamto, jeszcze mamunia, jeszcze…
milion rzeczy przed snem :-)
a potem?
SOBOTA!!!!!

Się dzieje.

1 komentarz

Jadę do Polski na tydzień pod koniec miesiąca. Oraz wcale sie nie cieszę. Polska biurokracja mnie dopadła i dusi.
(nie będę klęła… nie będę klęła!… nie będę GŁOŚNO klęła!!!!)
Po śmierci taty trzeba wreszcie pozałatwiać sprawy spadkowe, rentowe dla mamci, psie, urzędowo sklarbow i Bóg-wi-co jeszce.

Wiecie, ja juz osiwiałam. nie wiem czy się da jeszcze bardziej.
Ale zawsze moge jeszce dostać
a) zawału (i jak spodkam TAM tatę to mu nagadać do słuchu)
b) rozstroju żołądka (najlepiej w kolejce w ZUSIE)
c) malusiej przytulnej depresyjki.

Chociaż wam z innej strony powiem tak:
juz wiem, że w TAKICH sytuacjach poznaje sie ludzi. I z tej najlepszej, najbardziej pomocnej i uczynnej strony. I z tej najgorszej.
I wiecie co? zwykle jest to na odwrót niz sie spodziewasz.

Nie nie opowiem.

Jeszce mnie boli.

Jak odpuści to powiem. Ważąc słowa.

Oj uśmiechnęło się coś we mnie kiedy zobaczyłam, że jeszcze tutaj zaglądacie, oj tak!
Należy się wam kilka słów o tym co się działo i co się dzieje w naszym kociołku. Jak już wspomniałam zamieszkała z nami moja mama.
Maćko z miejsca zaczął mówić po polsku, co mnie ucieszyło bo ze mną gadać nie chciał. Rozumiał oczywiście ale mówić po naszemu, czyli po ludzku nie chciał. A teraz owszem pełnymi zdaniami i BEZ PRZERWY!
Ja wróciłam do pracy i jestem księgową tak jak zawsze chciałam. O pieniądzach nie rozmawiam bo nie mam na co narzekać. :-P
Pisać trochę nie mam czasu, o wierszach mówię oraz fotografować nie mam kiedy. Tylko tyle.
Nie zdawałam sobie sprawy jak strasznie jest zajęta pracująca mama, nawet mając babcię na poorędziu!
No kurde urwanie macicy!
ale nie kochani. Nie narzekam. Ja jestem zadowolona. Szczęśliwa jeszcze nie ( to ciągle reminescencje sierpniowej tragedii) ale i to przyjdzie.

A. Wiosna idzie informuję uprzejmie. w Hazelhead na trawniku wyszły już krokusy. I KWITNĄ!

Wasza J.

Wracam

3 komentarzy

Witajcie!
Mam nadzieję, że jeszcze czasami tutaj zaglądacie?
Postanowiłam kontynuować bloga, bo jednak pełnił on w moim życiu rolę nie tylko terapeutyczną ale i był motorem do… myślenia. Zmuszał do refleksji. I tego mi bardzo potrzeba. Dystansu i refleksji. Samolubnie więc będę pisała. Samolubnie ale dla Was.

Przez prawie ro duuużo sie u mnie zmieniło.
W Sierpniu nagle na zawał zmarł mój Tato, co wywróciło mój i mojej mamy świat do góry nogami. Aktualnie mama mieszka z nami (Misio jest w siódmym niebie). Ja wróciłam do pracy : no iiii. nie mam czasu podrapac sie w nos. O tym później,. Jeszcze Wam naopowiadam.
Na razie notka: wróciłam. I ciesze się.

Jesteście?


  • RSS