Witajcie!
Mam nadzieję, że jeszcze czasami tutaj zaglądacie?
Postanowiłam kontynuować bloga, bo jednak pełnił on w moim życiu rolę nie tylko terapeutyczną ale i był motorem do… myślenia. Zmuszał do refleksji. I tego mi bardzo potrzeba. Dystansu i refleksji. Samolubnie więc będę pisała. Samolubnie ale dla Was.

Przez prawie ro duuużo sie u mnie zmieniło.
W Sierpniu nagle na zawał zmarł mój Tato, co wywróciło mój i mojej mamy świat do góry nogami. Aktualnie mama mieszka z nami (Misio jest w siódmym niebie). Ja wróciłam do pracy : no iiii. nie mam czasu podrapac sie w nos. O tym później,. Jeszcze Wam naopowiadam.
Na razie notka: wróciłam. I ciesze się.

Jesteście?