Oj uśmiechnęło się coś we mnie kiedy zobaczyłam, że jeszcze tutaj zaglądacie, oj tak!
Należy się wam kilka słów o tym co się działo i co się dzieje w naszym kociołku. Jak już wspomniałam zamieszkała z nami moja mama.
Maćko z miejsca zaczął mówić po polsku, co mnie ucieszyło bo ze mną gadać nie chciał. Rozumiał oczywiście ale mówić po naszemu, czyli po ludzku nie chciał. A teraz owszem pełnymi zdaniami i BEZ PRZERWY!
Ja wróciłam do pracy i jestem księgową tak jak zawsze chciałam. O pieniądzach nie rozmawiam bo nie mam na co narzekać. :-P
Pisać trochę nie mam czasu, o wierszach mówię oraz fotografować nie mam kiedy. Tylko tyle.
Nie zdawałam sobie sprawy jak strasznie jest zajęta pracująca mama, nawet mając babcię na poorędziu!
No kurde urwanie macicy!
ale nie kochani. Nie narzekam. Ja jestem zadowolona. Szczęśliwa jeszcze nie ( to ciągle reminescencje sierpniowej tragedii) ale i to przyjdzie.

A. Wiosna idzie informuję uprzejmie. w Hazelhead na trawniku wyszły już krokusy. I KWITNĄ!

Wasza J.