Zimno bylo!
Trafilysmy na tydzien potwornych mrozow, i pieknego slonca. dwa w jednym bylo.
Zalatwilysmy prawie wszystko w tym ZUS. I tu sila powstrzymuje sie od niecenzuralnych wyrazow. Cztery razy w tym ZUSie bylysmy donoszac papierki. Szczesciem przyjela nas naprawde mila Pani i pomagala jak mogla z papierologia i procedurami. Szlo o mamy rente po tacie coby sobie na koncie zbierala. Na szczescie nie musi z tego zyc. Panstwo dba o swoich obywateli coby im przypadkiem za wygodnie na rentach nie bylo. Nie to co tutaj w szalejacym kapitalizmie…
Taki sarkazm mi sie wlaczyl.

Cmentarz mnie przygnebil i zmrozil. Brodnowski (podobno najwiekszy w Europie) miesci duza wiekszosc osob ktore odeszly z mojej rodziny. Snieg lezal, mroz trzaskal, i bylo… mgliscie. w sercu tez.

Przez tydzien zalatwilysmy wszystko co sie dalo z notariuszem wlacznie, wiec teraz mozey chyba odetchnac. Mama spi lepiej i jakas taka jest bardziej usmiechnieta i zrelaksowana.
Czy juz na prostej?…

Wracalam do domu. Na skrzydlach, ze nie musze tam zyc. Nie wiem czy bym potrafila. Nie wiem czy miala bym sile.
Moj dom jest tutaj. To juz 7 lat!
Nie jest latwo zyc w ogole, ale tutaj prosciej.

Jeszcze tylko pies przyjedzie i jestesmy w nadszarpnietym ale jednak komplecie.
Bez taty juz nic nigdy nie bedzie takie samo.
Ale bedzie jakos i w ogole. I tego sie trzymajmy.

Zamykam rozdzial walki z czarna dziura po jego naglym odejsciu. Moge juz isc dalej.

Mimo i za reke z tesknota.