kraina-deszczowcow blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: czytadla

Jakoś mi było ciężko po powrocie znowu poczuć się w domu. Jednak u rodziców jest najprzytulniej i beztrosko i ciepło. Pomimo koszmarnego powrotu: spóźnilismy się na samolot (jakiś potworny wypadek w Polsce i straszny korek na Autobanie w Niemczech), bankructwo z powodu last-minute biletów na samolot i pociąg (lądowanie było w Glasgow), zostawienia w taksówce plecaka z moim świętym aparatem (później się znalazł bo kierowca był uczciwy i w ogóle kochany) zalania sąsiadów rozmrożoną lodówką (potem się okazało, że to jednak nie my tylko rura w ścianie) i w ogóle katorgi wróciliśmy i zyjemy. Po tygodniu jestem w stanie o tym rozmawiać bez czkawki.
Anyway znowu jestem u siebie, tyle, że tęsknię nieprzytomnie.

Maćko chodzi bez trzymanki oraz dokonuje sztuk rozlicznych i śmiesznych przy tym, pocieszek jeden.
Sąsiedzi nam się jedni wyprowadzili i teraz polujemy na tych co sie wprowadzili coby się poznać i zakumplować skoro taka na skwerze tradycja. wymyśliłam street lunch na przywitanie jesieni i czekam na odzew reszty towarzystwa (dwie sąsiadki już ostrza sobie zeby na popisy kulinarne) ja mam im zrobić bigos i ciasteczka kruche. Bigos bo się pytały co się robi z sauerkraut, bo w sklepie widziały ale nie wiedzą po co to i na co komu zgniła kapucha, a ciasteczka kruche bo co roku na święta piekę ich potworną ilość dla dzieciaków z sąsiedztwa i teraz dorośli sobie zyczą też. No mam nadzieję, że wypali.

Przeczytałam Moniki Szwai „Gosposię prawie do wszystkiego” i z serca polecam zestersowanym. Zblazy i smuty wieją gdzie pieprz rośnie!

Co słychać u was?

Właśnie skończyłam „Głowe Minotaura” Marka Krajewskiego i… nie zawiodlam się. Mock jakby bardziej człowieczy, zaprzyjaźniony do granic… morderstwa, Samozwańczy Brudny Harry. Czytałam z dreszczem obrzydzenia i fascynacją głodnego katastrofy i horroru, ale także bezpretensjonalnej wiary w sprawiedliwość. Krajewski w najlepszym wydaniu! Polecam serdecznie.

Na razie tyle. Usiłuję pisać. Czasami myśl zapisana zamienia się w fakt. To takie wiecie, myślenie magiczne.

Już bardzo bym chciała żeby wyszlo slońce i zostało na chwilę… Nie może przecież ciągle być źle.

Posłuchałam rady i oto proszę.
http://poezja-deszczowej.blog.pl/

będę zobowiązana za komentarze.

solennie obiecuje pracować.

Podobno zwariować ze mną można. Nic tylko czytam wieczorami (Szwaję przeważnie ostatnio) albo śpię albo właśnie spać idę. Do du.. taka żona. A ja się relaksuję.
Lód czytam też, uparłam się, że przeczytam choć przyznam, że trochę mnie nuży…
Teraz czekam na Moniki Szwai Dom na klifie oraz upragnionego Krajewskiego Głowę Minotaura. I tu się znowu zakończy moja domowa egzystencja bo wsiąknę w literaturę na blachę i na mór i na umór się nią upiję.

No bo tak. Maćko ząbkuje nadal, budzi się w nocy ze trzy razy, po czym o szóstej POBUDKA!!!! I chodzę jak cień do wieczora choć na wysokich obrotach. To ja wieczorem chcę RELAXU!!!!

Ktoś wie czy jest już nowa Chmielewska?….

To jest nałóg.

Wiem….

Acha i jeszcze jedno. Powiedzcie mi Drodzy Czytelnicy co sądzicie o pomyśle podstrony z moją twórczością?? Tak ja też piszę: wiersze głównie i krótkie formy literackie. Nawet po debiucie jestem.. Nie wiem czy to nie byłby nadmierny ekshibicjonizm ale może?…
Zaineresowani?…

Dawno sobie już umyśliłam zamieszczać na blogu recenzje z przeczytanych książek i tym samym prowadzić rodzaj ich ewidencji. Jak wiecie czytam namiętnie i mogłabym całkiem będąc szczęśliwą zostać taką na przykład bibliotekarką.

Po przeczytaniu drugiej części przygód (raczej historii kryminalnej) nadinspektora Patera (nie Patra, bo się tak nie odmienia) dochodzę do wniosku, że czytanie wszystkiego co wychodzi spod pióra Pana Marka Krajewskiego przyprawia mnie o dreszcz szczęscia i jednoczesnie nerwowe i niecierpliwe obgryzanie paznokci. Ciągle mam bowiem niedosyt i chciałabym, żeby opowieść się nie kończyła a sama książka jako taka miała z tysiąc stron druku. Znudzić się nie może.
Jest to czarny kryminał, soczysty, prawdziwy, męski a jednocześnie bardzo dobrze osadzony w rzeczywistości. Jest pięknie inteligencki ale i inteligentny w fabule.
Czytam u Krajewskiego ( i Czubaja oczywiście – współautora) o miejscach które znam dobrze i widzę akcję oczyma nie tylko widza ale i uczestnika, kibica nieomalże.
Poznanie treści zostawię już Wam i przy okazji radzę zacząć od Alei Samobójców, bo jest to integralna i nieodzowna pierwsza część serii. Potem jak już Krajewskim sie zarazicie poczytajcie serię o Breslau i Eberhardzie Mocku. I nie życzę spokojnej nocy bo wiem, że jej nie prześpicie. Jak to nałogowcy. Jak ja kiedy czytam po blady świt.


  • RSS