kraina-deszczowcow blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: kraina-deszczowcow

Mam co najmniej mieszane uczucia co do nadchodzących świąt. Więcej takie: ODWOŁAĆ!
Wigilie pewnie jak zwykle przeryczę,lejąc łzy w barszczyk nie taki jak u mamy. A potem noc na skypie…
Pierwszy dzień świąt juz nie bo to juz mam w odwłoku. Święta to Wigilia. Kropka.
Mój mąż przytomnie twierdzi, że świeta są dla dzieci głównie i nie ma co sie nadmiernie rozczulać. Hmm. Maciejka ma już z piętnaście paczek porobionych, moja ładnie opakowana też, jeszcze Tamciowi muszę cos zakupić i… będzie komplet.
I o to będzie już po bólu.
A tera optimisticznie. No.
Zaprosiłam moje kolesianki z przychówkiem pod postacią dzieci i mężów na pierwszy dzień świąt. Cobyśmy może poimprezowali jak ludzie przy okazji. No to może jakos TO przetrwam. No.
A jak u was droga emigracjo i WY co to tradycyjnie przy karpiu z rodziną?…

No bo studiowanie studiowaniem ale dopchać się do tutora to jakis kosmos. No i teraz pierwszego kolosa (assesment w skrócie: ass) mam 5 grudnia a ja leżę i kwiczę z głupawą VAT100 Form. W książce NIC na ten temat a żeby skorzystać ze strony HMRC to trzeba być księgowym od lat co najmniej dzwudziestu i… nie potrzebować. Nie no. Jest łatwiej niż z naszym urzędem skarbowym (taka go mać) ale wciąż…
Zrobienie ćwiczonka zajęło mi 3 godziny. Cierpię na płaskodupie od siedzenia przy kompie.
Z drugiej strony siedziałam w bibliotece collegu, SAMA, mając święty spokój i piania anielskie w duszy.
Bo ja właściwie ODPOCZYWAM. Tak właśnie. Odpoczywam od
pieluch
prasowania
zmywania
prania
zajmowania się
stresu matkowego

AAAAAAllllleeeelllluuujjjjaaaaaa

z temperaturą 12 stopni C w czerwcu?! Permanentnie?!
Za sześć tygodni jedziemy na plażę. Dosłownie. Maciejka jedzie do dziadków a my na plażę.
Moja głowa potrzebuje słońca, moje cialo też. O duszy nie rozmawiam bo ta ze mną przestała gadać. Ja chcę do Polski i już. Teraz i natychmiast.
Samochód nam się wziął i popsuł, co wyszło dopiero na przeglądzie, kasy poszło tyle że mi skóra na tyłku się marszczy. Jeździ już ale co przeszłam to moje…
W sumie wnioski mam takie: zewsząd próbują cię oszwabić, zarobić na tobie i spuścić cię kiblem. Otóż tym razem chała: Mój mąż się znarowił i sobą zamieść nie dał. Dlatego tak to długo trwało, ale w sumie i tak połowa ceny wyszła (ale też mała fortunka)…
I znowu dziękuję sąsiadom bo są równi goście i pomogli.
Fajne mam podwórko.
Dilerzy, ochlaje, łatwe panienki oraz tym podobne, również klasa pracująca uczciwie i za dobrą kasę. Na nasze to jak trabant z mercem na jednym podjeździe. Ale współpracują i w sąsiedztwie jest miło. I pomagamy sobie.
No i teraz właśnie mogę się odwdzięczyć za kolejkę z prezentami pod drzwiami po porodzie. Moja sąsiadka jest sobie w ciąży. Sobie jest bo tatuś zniknął gdzieś jak sen złoty… Zbierałam ubranka Maciowe. Podzielę się. Nawet bardzo się podzielę bo nazbierałam już cztery kartony.
Chyba będzie miała pranie.
;-)

Obejrzałam wczoraj w nocy Katyń A. Wajdy i… Mimo, że nikt nigdy przede mna prawdy nie ukrywał, że miałam szczęście do wychowawców i nauczycieli historii i wiedziałam od zawsze jaka jest prawda… Film mną wstrząsnął i obudził we mnie dwa przeciwstawne uczucia. Z jednej strony re-sentyment do Ruskich (celowo użyję tego okreslenia, bo dzisiaj to Rosjanie) i Niemców, zimą nienawiść przez pokolenia i historię mojej Rodziny. Z drugiej strony prosty, ludzki spokój i dumę z poczucia przynależnosci do narodu. Umarłych nikt nie wskrzesi i tak Panie Wajda ważna jest Pamięć i Prawda.
Ja wiem, że wielu z was powie dość już martyrologii. I też się zgodzę, że rozdrapywanie ran już może co najmniej nudzic czasami, ale ja ten film obejrzałam w towarzystwie mojego męża, który historię Polski trochę zna i Europy też. Zdumialam się, że ogólnie to wiedział CO się tam wydarzyło ale bez szczegółów i zadawał mi pytania i pomyślał przy tym i zrozumiał trochę więcej o Nas.
Już wie dlaczego tak mocno jestem nadal Polką, mimo że niedługo będę rownież obywatelką Wiekiej Brytanii. Dlaczego płaczę przy filmach i książkach o dawnej, wojennej Polsce i dlaczego jestem jaka jestem w głębi duszy. I dlaczego tak sie cieszę kiedy mogę mu to wszystko pokazać i wytłumaczyć.
I wiecie co jeszcze? Maciek jest Polakiem i też będzie WIEDZIAŁ.

Z innej beczki troszeczkę: jak macie dzieci i nie stronicie od muzyki klasycznej chciałabym wam polecić składankę „Dla Uszka Maluszka” którą można dostać w wysyłkowym Empiku i Merlinie. Są to 3 płyty: Zabawianki, Nauczanki i Usypianki ze składanką krótkich utworów nadających sie świetnie dla maluchów. Maciuś bardzo lubi sobie sluchać. Muzyka klasyczna  podobno bardzo dobrze wpływa na rozwój mózgu i co za tym idzie muzykalności, inteligencji i takich tam. Polecam szczególnie, bo to jedna z lepiej wykonanych skladanek tego typu.

Świąt nie było widać w Aberdinku. Sklepy pootwierane normalnie, normalna Niedziela. Nawet odkurzacz kupiłam w Tesco, bo mi się stary zepsuł a ja na okruszki na podłodze spokojnie patrzeć nie mogę. Basia zrobiła obiad, że palce lizać, Tamcio zachwycony barszczem a ja wieprzowinka w grzybach i hiszpańskim winem. Cudo.
Mój ślubny pracuje teraz z Polakami co sobie bardzo chwali, bo chłopaki robią co do nich należy i to dobrze. No i ma do nich stosunek wysoce koleżeński w związku z czym poprosił mnie o upieczenie mazurka bo biedne żuczki musiały pracować i wiecie: jakoś trzeba było im humory poprawić. No to upiekłam, czemu nie. I zawieźlismy im do owej pracy w ramach zajęczego prezentu.
Nie wiem może on punkty zbiera u Pana B?

Ponoć Onet mi zrobił reklamę i stąd tylu gości wczoraj. Cieszę się i zapraszam nawet tych gości krytycznych.
Nie no. Naprawde mi miło.
Machamy łapami i prosze nie wyrywajcie mnie z kontekstu i nie oceniajcie ad hoc po przeczytaniu jednego posta.
Pozdrawiam nowych czytaczy.
Bo wiem, że sa :-)

sinusoida

2 komentarzy

Ja wam powiem, że zycie to taka sinusoida. Mnie akurat, dzieki ci Panie, właśnie zaczęła piąć sie w górę. Jakoś tak w niedzielę wracając z Glasgow POCZUŁAM, że sie coś zmieniło, coś mi powiedziało, że koniec zapaści i teraz „The only way is up!’
I miało to coś racje, bo wczoraj (to po pierwsze) poprawił mi humor mój ulubiony fryzjer Radzio robiąc mi na głowie i w glowie tez pożądek. Włoski mam ścięte na Twiggy z lat siedemdziesiątych, czyli jeszcze krócej. Ha! I nawet jakby jaśniejsze!
No a dzisiaj moja mamina wysyłając mi książkę upragnioną od miesięcy. Acha. Z dołka finansianego też już niedługo wyjdziemy i bedzie dobrze. Bo to zawsze trzeba pamiętać, że;
a) nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło
b) jak jest źle to dobry znak bo musi lepiej być
No.
Maciek miał ospe wietrzną (chicken pox) ale już nie ma i mam spokój.

A jesli mówimy o szczytach to szczytem przerażenia był dla mnie alarm p-pożarowy w hotelu o północy w sobotę, a my kurde na siódmym piętrze!!!! Na szczęście nie zdążyłam spanikować bo Tam z miejsca przejął dowodzenie i mnie spacyyfikował po czym wyprowadził w ciągu 3 minut w pełni zaopatrzonych w najważniejsze rzeczy. Alarm okazał sie mocno na wyrost ale jednak. Osiwieję przed czterdziestką!


  • RSS