Fajny miałam dzisiaj wieczór. Siedzieliśmy sobie z sąsiadami na podwórku, bo ciepło i przyjemniaście. Normalnie to ja unikam spendów, ale dzisiaj nie zdzierżyłam i poleciałam na dół. Maćko baraszkował z dzieciarnią a my dorosli sobie plotkowaliśmy. pozbyłam się trochę ciuszków Maciejki – Kim dostała dwie paki prania :-) oraz tubki linomagu bo Nicola ma na rękach wściekłą egzemę. Próbowałyśmy to leczyć mąką ziemniaczaną, pomogła ale nie do końca.
Fajnych mam sasiadów. A to nam samochód zreperują, a to humor poprawią. Ehh.
Angela pokochała paluszki a Paul naszego Lecha. W sumie integracja.
:-)

I  niby nic a mnie jest miło!