posiedziałam sobie dzisiaj na kawie i popatrzyłam na ludzi. Maćko spał a ja myślałam. I takie coś mi wyszło. Szare to społeczeństwo tutaj jakies ostatnio. O ciuchach mówie. Ni pies ni wydra. Panienki młodziutkie ubrane a la seksi (bo sexy to grubo jeszcze nie) wyglądają jak by sie z cyrku urwały klownowi. I nie mówcie mi że taka moda bo wiem… Patrzec na to nie mogę.
Panienki biurowe tez nie lepsze: za nic klasy. Reszta towarzystwa szaro i smętnie. A jakby tak wyjść w stylizowanym na średniowiecze szafirowym płaszczu? Powiewać? Na szpileczkach? Ech, nic fantazji te baby (ze mną włącznie) nie mają. Pogoda?…
Mnie się dzisiaj nie chciało wyglądać. Może im też nie?
Ale taka kawunia z muffinkiem dobrze robi.
Czego i wam życzę.