i charity shopy, bo można się obłowić za bezcen. Dzisiaj dla naprzykładu zakupiliśmy spacerówkę dla Maciejki za całe 10 funtów. Oraz kurtkę skórzaną dla mła za 3 funty. Wszystko nówka sztuka nie huśtana. Ludzie kupują rózne rzeczy i nie uzywają i potem albo do Tainstone na market albo? Charity Shop. Fajna instytucja takie coś jest ,bo tanio i z dreszczykiem emocji. Takie trochę polowanie na łupy za pół darmo. Szafę mam w połowie made in Monsoon, z tym że, jakieś 80% z tego kupiłam na ciuchach. Zawsze nowe… W sklepie też, owszem ale z okazji Gwiazdki jakiejś albo urodzin.
Schudło mi się znowu, bo mnie syn gania w te i wewte. Szelki dostał, na smyczy chodzi i o tyle jest zręcznie. Echhh.
Powiedzcie, czy u was takie polowania to też rodzaj hobby?